Czy tajemnicza lista Kwaśniewskiego jest realnym pomysłem na przyciągnięcie lewicowego elektoratu? Z tego co podaje „Rzeczpospolita” w sondażach zyskałaby, kosztem PO.
Tego rodzaju sondaż jest niewiarygodny, bo nie została formalnie zgłoszona ani partia, ani inicjatywa - tylko to jest takie: co by zrobili gdyby zrobili. Takie pytanie: czy jak będzie jutro pogoda to wyjdziesz na spacerek. Cała konstrukcja tego sondażu jest niewiarygodna.
A widzi pan jakieś szanse dla ewentualnej listy Kwaśniewskiego?
To jest traktowane jak alternatywa. Inaczej by wyglądało, jakby była to inicjatywa spinająca całą lewicę: od palikociarni zaczynając po Milerze kończąc, plus jeszcze parę osób, które do lewicy by wróciły jak Cimoszewicz czy Danuta Huebner. Jeszcze inaczej byłoby, gdyby w wyborach do europarlamentu Kwaśniewski rzucił na szalę sam siebie i sam kandydował. To mogło by wystarczyć, aby się przeczołgać ponad progiem. Jednak bycie europosłem specjalnie go nie interesuje. Będzie więc jak mgławicowy patron i dlatego, ta jego lista to news na tydzień, o którym niebawem już zapomnimy.
Kwaśniewski przywoływany jest co jakiś czas jako mityczny uzdrowiciel lewicy. Swoją energią ma zbierać do kupy i pobudzić co słabe do życia. Czy pana zdaniem jest on jeszcze politycznie skuteczny?
W którymś z felietonów nazwałem Aleksandra Kwaśniewskiego wężem morskim z Loch Ness, który co jakiś czas wypływa, wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział i znów się zanurza. To jest tylko chciejstwo. Ludzie sprawdzają się w określonych czasach i Kwaśniewski jako mąż opatrznościowy był dobry, dla jakiejś części, ale na określony czas. Sądzę, że dzisiaj byłoby z nim tak, jak z powrotem do polityki Lecha Wałęsy, który dostał by 1 proc., tak jak z Andrzejem Olechowskim... Ich czas, ich moment już minął. Wnioski wyciągnął też Leszek Miller, gdy SLD się z kimś jednoczy, to na tym traci. Tak było z LiD-em, z którym dostali wielokrotnie gorszy wynik, niż kiedy startowali samodzielnie. Nie ekscytujmy się więc takimi sondażami.
A Palikot jest ciągle atrakcyjny ze swoją formacją?
On wtedy, w ostatnich wyborach był świeżynką, ale dziś jest już obciążeniem.
A gdyby posypała się Platforma Obywatelska?
Wtedy to zupełnie inaczej wygląda. Jeśli PO pęknie to jej skrzydło prawicowe sobie pożegluje samodzielnie, albo nawet do jakiejś federacji z PiS, a lewicowe skrzydło będzie potrzebowało lidera. Dopóki jednak jest Tusk, to wszystkie pomysły Kwaśniewskiego są egzotyczne.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
