W ubiegłym roku dziennikarz Tomasz Lis został nagrodzony przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich "Hieną Roku", przyznawaną przez SDP dla dziennikarza rażąco łamiącego standardy. Trzeba przy tym pamiętać, że SDP dość wyraźnie popiera PiS.

"My nie dajemy tej antynagrody za całokształt. Nie osądzamy dorobku życiowego. W przypadku Tomasza Lisa nikt przecież nie podważa faktów, że jest to utalentowany dziennikarz, który położył wielkie zasługi np. przy organizacji informacji TVN czy był wybitnym felietonistą tygodnika "Wprost" (...). Nie przesądzamy również faktu, że w przyszłości Tomasz Lis może stać się jednym z laureatów nagród głównych SDP. My oceniamy konkretną działalność konkretne fakty. Jednak w sytuacji kiedy dziennikarz staje się propagandystą, łamie standardy i jako gospodarz programu sprzyja jednej ze stron, staje się agitatorem i taka sytuacja jest nie do zaakceptowania" - mówił Marcin Wolski, prezes warszawskiego SDP, podczas konferencji na Foksal. Wolskiego cytuje Radio WNET. 

Antynagroda do Tomasza Lisa, jak zostało to uzasadnione, trafiła za wielokrotne łamanie zasad etyki dziennikarskiej, a w szczególności w nadanym 18 maja 2015 r. programie telewizyjnym „Tomasz Lis na żywo”, kiedy podał fałszywą informację o rzekomo dokonanym przez córkę kandydata na prezydenta (Andrzeja Dudy.) kompromitującym wpisie na Twitterze. Nie dochował staranności wymaganej od dziennikarza, nie sprawdził faktów, a zdeprecjonował córkę kandydata, pozwalając zaproszonemu gościowi na oczerniające rozważania. Informacja ta, podana na kilka dni przed II turą wyborów, nie została odpowiednio sprostowana, co mogło wpłynąć niekorzystnie na wynik wyborów Andrzeja Dudy.

kad/Radio WNET/Fronda.pl