Wolny seks szczęścia nie daje. Tak mówi nie tylko katolicka nauka ale i świeccy naukowcy - zdjęcie
16.07.13, 16:26(Fot. FreeDigitalPhotos)

Wolny seks szczęścia nie daje. Tak mówi nie tylko katolicka nauka ale i świeccy naukowcy

16

Inne badania, których wyniki opublikowano w tym samym czasopiśmie pokazują natomiast, że wyobrażenia o życiu seksualnym są kształtowane u współczesnej młodzieży przez dwa czynniki: telewizję i rówieśników. Te zaś dążą zasadniczo do jednego: jak największej koncentracji na seksie. Im szybciej tym lepiej. Jednak doświadczenia ostatnich 50 lat dowiodły, że łatwy seks to w konsekwencji trudna rodzina.

Nie ma złudzeń: wolny seks powoduje nie tylko psychiczne problemy, ale i deprawuje moralnie człowieka. Dlatego edukacja seksualna młodych ludzi powinna skupić się na tym, by przekazać im, że trzeba czekać z życiem seksualnym do ślubu. I wtedy człowiek jest nie tylko spełniony, ale i psychicznie zrównoważony.

philo/radio Watykańskie

Komentarze (16):

anonim2013.07.16 17:38
Czysta prawda... Kobieta podświadomie oczekuje stabilizacji, gdyż musi zapewnić swemu potomstwu wychowanie oraz dom, którym będzie się opiekował stały opiekun - ojciec jej dzieci. W przypadku skoncentrowaniu się na seksie z wieloma partnerami, od przypadku do przypadku, nie ma mowy o takiej stabilizacji i stałym partnerze, który zapewni bezpieczeństwo ich rodzinie.
anonim2013.07.16 18:46
@PremierPolski Porządna kobieta, tak samo jak porządny mężczyzna, ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, a więc między innymi zapewnia potomstwu wychowanie. Kropelka porządną kobietą jest albo chociaż aspiruje do tego miana, a postawa, o której pisze jest dla mnie i dla niej zapewne też rzeczą normalną. Dla Ciebie wychowywanie dzieci przez matkę może być nienormalne (nie wiem, coś za człowiek, bo tak się dzieje od zawsze), ale wtedy uznać powinieneś jej postawę za godną szacunku.
anonim2013.07.16 19:56
Zawsze zastanawia mnie owo "męczeńskie tkwienie w nieudanym związku". Brałaś pijaka za męża? Brałeś jędzę za żonę? to masz co chciałaś/eś. Przed ślubem nie pił? Znaczy: rozpił się przy tobie. To teraz, jak sprowadziłeś małżonka/ę na złą drogę to go/ją wyprowadź a nie zamieniaj na "nowszy model" i nie pieprz o "męczeńskim tkwieniu w nieudanym związku". Dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za swoje czyny i jak do tego stopnia sponiewierał małżonka że ten się teraz nie nadaje do małżeństwa to go nie porzuca, tylko przyjmuje konsekwencje swoich czynów i próbuje je naprawić. A może jest jakaś trzecia opcja której nie dostrzegam?
anonim2013.07.16 20:40
@Kaspian Męczeńskie tkwienie w nieudanym związku oznacza męczeńskie tkwienie w nieudanym związku. Związek niedający zadowolenia jest nic nie wart. Związek jest dla człowieka, a nie człowiek dla związku.
anonim2013.07.16 21:05
@Soball "Związek niedający zadowolenia jest nic nie wart. Związek jest dla człowieka, a nie człowiek dla związku". Kurczę, a ja naiwnie wierzyłem w te wszystkie obietnice wytrwania: 'w zdrowiu i chorobie, dobrej i złej doli..'. Bo myślałem, że miłość polega na przekraczaniu przede wszystkim siebie i wychodzeniu do tej drugiej osoby, a nie na samozadowoleniu. Ale widać jestem naiwnym romantykiem...
anonim2013.07.16 21:13
@B-new Mimo choroby i złej doli związek może być dużo wart. Mimo trwania w zdrowiu i dobrej doli związek może być nic nie wart. Nie widzę sensu trwania w związku, którego jedynym celem ma być dawanie zadowolenia drugiej stronie.
anonim2013.07.16 21:57
@Soball "Nie widzę sensu trwania w związku, którego jedynym celem ma być dawanie zadowolenia drugiej stronie". Dlaczego? @BurmistrzLemingradu - w dużej mierze się z Tobą zgadzam, ale jednak wolę się bardziej chronić przed skrajnością egoizmu niż skrajnością naiwności. A co do komentarza Kaspiana - to co konkretnie jest według Ciebie głupie czy nielogiczne w jego wypowiedzi?
anonim2013.07.16 22:01
@BurmistrzLemingradu " winne są wredne bachory, które zatruły im życie". Z tego co mi się na oko wydaje, to to jednak nie jest logika Kaspiana, który mówi w uproszczeniu 'widziały gały co brały' - widziały dorosłe osoby o podjęły wolną decyzję to niech ponoszą jej konsekwencje. Z dziećmi tak przecież nie jest - one przychodzą z zewnątrz: winić dzieci to jawny absurd.
anonim2013.07.17 1:13
BurmistrzLemingradu napisał(a): "Różne patologie, nawet w tych z pozoru porządnych rodzinach, się zdarzają. Alkohol. Przemoc. Nie zawsze to widać od razu. Przed ślubem jest fascynacja, idealizowanie i różowe okulary." *** 1. Jeżeli młodzi nie rozpoczną współżycia płciowego przed ślubem, to wtedy mają możliwość lepszego poznania swojej ewentualnej żony/ swojego ewentualnego męża. Dziedzina seksu jest tak potężna, że w początkowym czasie pozbawia ludzi rozsądku - wtedy właśnie jest idealizowanie, różowe okulary. 2. Związek małżeński powinno się zacząć budować (brać ślub) dopiero wtedy, gdy minie etap pierwszego zauroczenia, bo to nie jest jeszcze miłość - widać to nawet w określeniu "zakochałem/zakochałam się". Czyli kocham siebie w tej drugiej osobie - nie kocham jej. Miłość realizuje się bowiem przez głębokie pragnienie bycia darem dla tego drugiego. Akceptowania go takiego jakim jest, nie oczekiwania, aby się zmienił. 3. Oczywiście może się zdarzyć, że z jakiegoś powodu związek małżeński staje się koszmarem. Na takiego rodzaju sytuację Kościół znalazł wyjście - separacja.
anonim2013.07.17 4:20
@BurmistrzLemingradu 1. Czym innym jest nie strzymać i ulec pokusie, ale walczyć o czystość z całej duszy, a czym innym folgować swoim namiętnościom. 2. Nie ma określonego czasu - moim zdaniem na decyzję o ślubie jest czas, gdy już pierwsze emocje opadną, nazywa się to "motylko w brzuchu", gdy ten etap już przeminie. 3. Separacja - to możliwość uwolnienia się od tyranii ze strony współmałżonka, ale zarazem dochowanie mu ślubowanej wierności czyli rezygnacja z kolejnego związku. W przypadkach ekstremalnych jest możliwość złożenia pozwu do Sądu Biskupiego o stwierdzenie ważności zawartego małżeństwa. Klasycznym przykładem jest ktoś taki, jak komentująca tutaj "PremierPolski". Gdyby udało jej się zwieść jakiegoś biedaka, sakrament byłby uznany za zawarty nieważnie. 4. Lepsza perforowana prezerwatywa i akt małżeński, aniżeli pisemko pornograficzne i własna rączka.
anonim2013.07.17 9:05
@BurmistrzLemingradu Jeszcze raz powiem: w większości się z Tobą zgadzam, np z tym: "Ale w życiu różnie bywa. Różne patologie, nawet w tych z pozoru porządnych rodzinach, się zdarzają. Alkohol. Przemoc. Nie zawsze to widać od razu. Przed ślubem jest fascynacja, idealizowanie i różowe okulary. A później jest proza życia i różne rzeczy na jaw wychodzą". "Zastanów się ile zachowań, przyzwyczajeń i takich tam, o których przed ślubem nie wiedziałeś, irytuje Cię w zachowaniu Twojej małżonki". I tu jest źródło naszego sporu. Dużo jest takich rzeczy, które mnie irytują w mojej oblubienicy, a które przed ślubem były przede mną zakryte. Bo to prawda, że w 100% nigdy nikogo nie poznasz - i to lepiej, bo: jest miejsce na zaufanie i nie ma miejsca na znudzenie (jak już wszystko wiesz to się nudzisz). ALE: wybrałem Ją (też: zaufałem Jej), Ona mnie wybrała i zamierzam być Jej wierny, nawet jeśli nie będę w ogóle po ludzku czerpał zadowolenia z naszego związku - dla mnie szczęściem jest przede wszystkim uszczęśliwiać Ją. Naiwne? Szalone? Może. Według mnie jednak piękne (choć pierońsko trudne). Oczywiście: bez Boga ani do proga.
anonim2013.07.17 9:36
właśnie dzięki postawom w stylu premiera za 30 lat nie będzie emerytur
anonim2013.07.17 13:24
Link do artykułu z Journal of Sex Research: http://dx.doi.org/10.1080/00224499.2013.772088
anonim2015.04.10 6:15
Wyniki prawdopodobne, tylko wniosek z d*** wziety. Seks bez zobowiazan nie oznacza seks bez slubu, badania dotyczyly 'sporadycznych' (jak mniemam, philo chodzilo o 'przelotnych') kontaktow seksualnych. Czesc, jestem Kasia a ja Jurek -> masz fajne cycki, moze pojdziemy do mnie -> zostawisz mi numer telefonu? -> Czesc, jestem Kasia, a ja Marcin -> masz fajne cycki, moze pojdziemy do mnie... Jesli partner jest jeden i wieloletni, a swoja wiernosc, odpowiedzialnosc i ogolnoludzka szlachetnosc potwierdzil wielokrotnie, to seks z nim bedzie wprawdzie grzechem ciezkim z duchowego punktu widzenia, ale po ludzku mozna miec do niego wieksze zaufanie niz do osoby, z ktora moze i mamy slub koscielny, za to zawarty po trzech miesiacach znajomosci. Slub koscielny to nie jest czary mary; laczy ludzi na wieki duchowo, ale lekkoduchow nie zamienia w statecznych ojcow. Philo prezentuje myslenie magiczne "jak sie ozeni, to sie odmieni", lezace u podstawy stwierdzenia niewaznosci zdecydowanej wiekszosci wnioskow o stwierdzenie niewaznosci malzenstwa. Ci, ktorzy zasady wiary probuja potwierdzac wynikami badadn empirycznych, nie wiedza, ze debaty na temat istnienia powietrza sa nieskuteczne. Trzeba nauczyc sie latac, a wtedy ci, ktorzy sadza, ze powietrze nie istnieje, wpadna w zachwyt i tez zapragna uniesc sie w przestworza. Zadaj wiec sobie pytanie, czy latasz i czy ten zachwyca jego obserwatorow na tyle, by chcieli poleciec razem z toba. Inaczej bedziecie obaj siedziec na ziemi i obrzucac sie wzajemnie blotem.
anonim2015.04.10 6:23
I jeszcze jedno: w jednym z wywiadow (chyba dla Wysokich Obcasow) pani Terlikowska, zapytana o to, czy wytrzymali z mezem do slubu, odpowiedziala wymijajaco: "Warto czekac." Philo, myslisz ze to dlatego oni sa tacy, jak sa?
anonim2015.04.10 6:25
Poprzedni wpis byl oczywiscie prowokacja majaca na celu wykazac blad we wnioskowaniu philo, wiec nie dostancie apopleksji. Jestem emocjonalnie przywiazana do mojego konta, a widze ze Burmistrz Leningradu zniknal... :-(