W listopadzie zeszłego roku Philippe Isnard pokazał swoim uczniom film, który pokazywał czym jest w rzeczywistości aborcja. Film był produkcją hiszpańskiej kablówki Intereconomia TV. Jej reporter w przebraniu lekarza wszedł do kliniki aborcyjnej i sfilmował to, co tam zobaczył. Materiał zawiera zdjęcia z aborcji dzieci z około 20 tygodnia ciąży, które na końcu wyrzucane są do koszy na śmieci. W wywiadach dla francuskiej prasy jeden z uczniów po obejrzeniu filmu miał nazwać go „obrzydliwym” i porównać do horroru. Lewicowe media i feministki rozszarpały nauczyciela pisząc, że nie wolno dzieciom pokazywać drastycznych filmów. Lewicowe środowiska domagały się przykładnego ukarania Isnarda. Na jego głowę spadły nawet gromy, gdy próbował zorganizować debatę o aborcji zapraszając "Planned Parenthood". Nie wiedział jednak, że o tym, że rozmawiać o aborcji dziś nie można. Legalne mordowanie dzieci nienarodzonych to przecież dziś dogmat. Nauczyciela w obronę wzięli jednak niektórzy konserwatywni publicyści. - Może i nauczyciel zadziałał nierozważnie, ale protestujemy przeciwko fałszywej neutralności jego przełożonych – komentowała dziennikarka „Catholic News Service Chretiente”, Jeanne Smits. Publicystka dodała, że pokazywanie faktów o aborcji, jeśli nie wpisują się one w wyznawany obiektywizm, bardzo szybko stają się niepokojące dla tych, którzy aborcję popierają. Jednak takich głosów było niewiele.
Nauczyciel za pokazanie czym jest w rzeczywistości „ prawo do swojego brzucha” został wyrzucony z pracy, ale również wydalony ze związków nauczycieli co spowodowało, że stracił również wszystkie przywileje nauczycielskie i…nawet prawo do zasiłku. Specjalna komisja po 6 godzinnej naradzie pozbawiła go możliwości zarabiania na życie. Portalowi „LifeSiteNews” Isnard powiedział, że jest „zdumiony” przebiegiem sprawy. W systemie francuskim po takiej karze przywrócić do zawodu może go tylko minister edukacji. Jednak ten powiedział, że nauczyciel popełnił rzecz okropną i złamał zasadę neutralności światopoglądowej w szkole i „ szacunek dla osoby”.
„Jaki u licha szacunek dla osoby?”- chciałoby się zapytać. Do kogo szacunek? Do dzieci wypieprzanych w kawałkach do kibla? Do kobiet zmasakrowanych psychicznie po aborcji, którym propaganda wmówiła, że zabicie własnego dziecka w łonie jest tym samym co wycięcie migdałków? Jednak nie warto zadawać tych pytań. Przemysł aborcyjny nie potrzebuje polemiki ze swoimi tezami. Aborcjoniści już dawno pokazali, że nie chodzi im o żadną wojnę ideologiczną ( od tego mają wielu pożytecznych idiotów) a o kasę. Czytelników Frondy nie trzeba o tym przekonywać. Przykład nauczyciela Isnarda pokazuje, że kraj, który szczyci się hasłem „wolność, równość, braterstwo” nie przestrzega żadnego z tych haseł. Mnie to szczególnie nie dziwi. Hasła te zostały zbudowane na krwi tryskającej z ciał dziesiątek tysięcy ludzi straconych na gilotynie czy zagazowanych na polach Wandei. Gdzie jest „równość i wolność” skoro wyrzuca się z pracy ( przyjmijmy, że kwestia dopuszczalność aborcji jest światopoglądem choć jest to taki sam światopogląd jak pogląd, że Żydzi to podludzie ) osobę mającą inną wrażliwość? Jednak gdy do gry wchodzi ogromna kasa jaka stoi za zabijaniem dzieci nienarodzonych to jakakolwiek ideologia nie ma znaczenia. Chyba, że mówimy o tej, która jest opłacona przez morderców w kołnierzykach i kitlach.
Isnard stworzył ruch pro-life “ProVie France” i to jest jedyny pozytywny aspekt tej bulwersującej historii. Może właśnie dzięki działaniom tego ruchu choć jedno życie zostanie ocalone. A ocalić jedno życie to ocalić cały świat- jak mówi żydowskie przysłowie. Aborcjoniści robią wszystko by ludzie nie dowiadywali się czym jest aborcja i jak w rzeczywistości wygląda. Każdy kto z nimi polemizował ( a ja to robię bez przerwy) wie, że wpadają w furię, gdy pokazuje im się opinie lekarzy, biologów na temat tego kiedy zaczyna się życie ludzkie i zdjęcia rozszarpanych zwłok dzieci zamordowanych po „zabiegu”. To działa najmocniej bo obrazuje wszystko o czym można tylko przeczytać i usłyszeć. A jest to obraz jak z horroru -jak powiedział jeden z uczniów Isnarada. Nasuwa się pytanie czy następnym krokiem w celu mordowania jeszcze większej liczby ludzi za pieniądze podatników będzie zakaz używania USG? Już dziś w USA walczy się o to by lekarz nie mógł pokazać kobiecie, która chce dokonać aborcji jej dziecka na USG by przemyślała swoją decyzję. Ten wspaniały wynalazek psuje dobry nastrój lobbystom przemysłu aborcyjnego. Nic dziwnego. Tracą przez niego klientów.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

