Szwajcarscy lewicowcy i ateiści chcą, by służby specjalne obserwowały tzw. wolne kościoły chrześcijańskie. Ich zdaniem zagrażają one demokratyczno-liberalnemu systemowi kraju.

 

- Państwo powinno sprawdzić, jakie zagrożenia wypływają z tych kręgów i czy respektują one państwowy monopol na przemoc – twierdzi deputowana Partii Socjaldemokratycznej do Rady Narodowej Jaqueline Fehr. Jej zdaniem szczególnie szkodliwe jest dosłowne rozumienie Pisma Świętego przez protestantów.

Jej wniosek wsparło także Szwajcarskie Towarzystwo Laickości. Ono także chce napuścić na ewangelikałów szwajcarskie służby specjalne. Szczególnie przeszkadza mu Międzynarodowe Bractwo Chrześcijańskie (ICF), które ma siedzibę w Zurychu. Członkowie wspólnoty uważają bowiem m.in. akty homoseksualne i seks przedmałżeński za grzech.

Propozycje lewicy nie mają jednak oficjalnie zbytniej szansy na realizację. Wedle prawa szwajcarskie służby specjalne mogą bowiem obserwować jedynie te organizacje, które chcą stosować przemoc. Nieoficjalnych działań jednak nikt nigdy służbom specjalnym nie zakaże.

sks/Factum-magazin.ch

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »