Tomasz Wandas, Fronda.pl: Jak ocenia Pani wizytę Ojca Świętego w Polsce?
Magdalena Wolińska- Riedi (TVP): To były naprawdę piękne dni. Czas pełen młodzieńczej radości, entuzjazmu, niesamowitych kolorów, które wypełniły prastary i majestatyczny Kraków. Myślę, że niewiele osób odważyłoby się krytycznie ocenić chwile, które spędziliśmy z Papieżem Franciszkiem w Polsce, bo wszystko wspaniale się udało. Przeżyłam tę podróż w dość wyjątkowym kontekście, tzw volvo Papale. Byłam w tej wąskiej grupie dziennikarzy, która najbliżej towarzyszyła Papieżowi wraz z orszakiem papieskim podczas wszystkich punktów programu. Przylecieliśmy z Papieżem z Rzymu do Krakowa na pokładzie Alitalii, a po pięciu dniach spędzonych w Jego bezpośredniej bliskości w Krakowie, na Jasnej Górze, w Auschwitz, odlecieliśmy z Nim z Balic do Rzymu Dreamlinerem LOT-u. To jest zupełnie inna i może najbardziej wyjątkowa perspektywa, z jakiej można spojrzeć na ŚDM. Dzięki temu mogłam relacjonować na żywo dla wszystkich Polaków sytuacje, do których nie miał dostępu nikt z zewnątrz, choćby moment tuż po lądowaniu, kiedy wszyscy widzą tylko samolot kołujący na lotnisku, lub chwile przed startem, gdy cały orszak papieski zajmuje miejsca i szykuje się do drogi, kamery pokazały to zresztą pierwszy raz w historii. Daje mi to wszystko poczucie radości i dobrze spełnionego obowiązku.
Który moment, scena, słowo zrobiło na Pani największe wrażenie?
Na pewno najbardziej wzruszającym momentem pozostanie dla mnie sobotnie czuwanie z Ojcem Świętym w Brzegach. Miałam szczęście je prowadzić i po polsku oraz włosku kierowałam do zgromadzonych piękne słowa modlitwy. Opowiadałam im w tych słowach o Bożym Miłosierdziu, o Maryi, która jest naszą Matką. To było niezwykłe doświadczenie. Patrzyłam na nieprzebrane tłumy młodych z całego świata, kilka kroków dalej siedział Franciszek i członkowie papieskiej świty, watykańscy hierarchowie i osoby z Jego osobistej ochrony. Czułam się bardzo spokojna, nie miałam tremy, jakkolwiek zuchwale miałoby to zabrzmieć – byłam wśród swoich. Te osoby z papieskiego orszaku na co dzień w Watykanie są mi bliskie, często się widujemy, żyjemy obok siebie za Spiżową Bramą. To oni dali mi poczucie bezpieczeństwa również w Krakowie, gdy miałam mówić do ponad miliona młodych ludzi zgromadzonych przede mną i do kilkuset milionów w transmisji telewizyjnej na całym świecie.
Czy da się być reporterem i równocześnie przeżyć duchowo takie wydarzenie? Może taka praca powoduje, że przeżywa się je jeszcze głębiej?
Da się, mnie się udało! Bycie reporterem, zwłaszcza w takim wymiarze, przy takich uroczystościach, to nie jest praca, ale misja. Każde łączenie na żywo to jest możliwość przybliżenia naszym Rodakom aspektów może mniej znanych, innych, wyjątkowych. Próbowałam zawsze naświetlić tematy w szerszym kontekście Watykanu, Franciszka, linii jego pontyfikatu. ŚDM to był jeden z kluczowych momentów trwającego właśnie Roku Miłosierdzia, którego sam Franciszek tak bardzo przecież pragnął. Podkreślił to ogłaszając bullę Misericordiae Vultus 13 marca 2015 roku. Powiedział wtedy, ze światu obecnie najbardziej potrzeba właśnie Bożego Miłosierdzia. Te słowa po dziś dzień pobrzmiewają mi w uszach, a wobec tego co obecnie przeżywamy na świecie, wydaja się być bardziej niż kiedykolwiek prawdziwe.
Dlaczego to ŚDM będzie niezapomnianym wydarzeniem?
Dla mnie to ŚDM będzie niezapomniane, bo towarzyszenie Papieżowi w takiej bliskości na drogach swojej Ojczyzny i robienie z tego relacji telewizyjnych dla własnego narodu było dla mnie niepowtarzalnym i bezcennym doświadczeniem.
Jak Ojciec Święty postrzegał nasz kraj przed wizytą, a jak widzi go teraz? I z jakich powodów ewentualnie zmienił zdanie (jeśli zmienił)?
Zapytałam Franciszka na pokładzie w drodze powrotnej do Rzymu jak ocenia te wizytę i jak podobało mu się w Polsce. Papież podsumował ŚDM niezwykle ciepłymi, ujmującymi słowami. Przywołał w pamięci czasy, gdy był małym dzieckiem, a jego tata pracował z wieloma Polakami, którzy w tamtym okresie po wojnie wyemigrowali do Argentyny. Powiedział, ze nosił w sercu polską szlachetność i dobroć, jakiej wtedy doświadczył i tę szlachetność i dobroć odnalazł ponownie teraz u nas w Polsce, podczas tych Światowych Dni Młodzieży.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
