Elizabeth Joice podczas ciąży zachorowała na raka. Zrezygnowała jednak z aborcji i terapii leczniczej i zdecydowała się urodzić dziecko. Córka Lily jest zdrowa, jednak matka zmarła kilka tygodniu po porodzie. To niezwykle piękny przykład matczynej miłości.
Wdowiec i ojciec dziecka, Max, mówi, że „najważniejszą rzeczą w życiu” jego zmarłej żony było pragnienie urodzenia dziecka. Kobieta zrezygnowała z chemioterapii, by ocalić swoją córkę. Lily urodziła się w siódmym miesiącu ciąży poprzez cesarskie cięcie i jest całkowicie zdrowa. Matka zmarła kilka tygodni później w wieku 36 lat.
Elizabeth pierwszy raz zachorowała na raka płuc przed czterema laty. Chemioterapia była skuteczna i rak się cofnął. Niestety, gdy zaszła w ciążę, choroba powróciła. Lekarze nalegali na aborcję, jednak Elizabeth zdecydowanie odzrzuciła taką możliwość. Poświęciła swoje życie nienarodzonemu jeszcze dziecku.
Oto przykład prawdziwej miłości; jakże innej od egoizmu matek, które zabijają własne dzieci nawet nie dla ochrony swojego życia, ale po prostu dla wygody.
pac/kath.net
