Czy premier i lider partii socjalistycznej (PSOE) Jose Luis Rodriguez Zapatero jest głównym inicjatorem przemian obyczajowych w Hiszpanii? Śledząc polskie media można wysuwać taki wniosek. Redaktorzy "Frondy" podkreślają, że w czasie ich pobytu w Hiszpanii w rozmowach przewijała się jedna diagnoza: Zapatero to skutek rewolucji kulturowej i obyczajowej jaka dokonała się na półwyspie Iberyjskim.

Zdaniem Hiszpanów, z którymi spotkali się prowadzący "Wojnę światów" szef tamtejszego rządu odpowiada tylko na realne nastroje i zapotrzebowania społeczne, które są w tym momencie dominujące. Na dodatek opozycyjną Partię Ludową trudno nazywać realną przeciwwagą dla socjalistów. Politycy tej partii sami wcześniej przeforsowali na szczeblach lokalnych kilka pomysłów liberalnych obyczajowo, np. przyznanie przywilejów parom tej samej płci.

Efektem obyczajowej liberalizacji Partii Ludowej jest konflikt wewnątrz tego ugrupowania. Jedni wraz z aktualnym szefem ludowców Mariano Rajoy'em uważają, że jedyną szansą na zdobycie władzy jest pozyskiwanie nowych wyborców. W praktyce oznacza to dalsze wychylanie się "na lewo". Inni, jak np. występujący w "Wojnie światów" poseł Eugenio Nasarre uważa, że dalsze przesunięcie "na lewo" pozbawi partię i tożsamości i wyborców. Dlatego postulują powrót do wartości chrześcijańskich i konserwatywnych obyczajowo.

Do tego dochodzi coraz więcej katolików niezadowolonych z tego, że w parlamencie praktycznie nie mają oni żadnej swojej reprezentacji. Nie zamierzają dłużej czekać i w obliczu "wojny światów" myślą o powołaniu nowej partii o prawdziwie chrześcijańskim charakterze. O tym również w dzisiejszym programie.

 

Redakcja Fronda.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »