Protest organizacji The Sons of Confederate Veterans pod hasłem “ Ratujmy nasze flagi” jest odpowiedzią na próby usunięciu flag w miasteczku Lexington. „Wierzę w wolność do manifestowania własnych praw obywatelskich, która wyraża się w tym ,że umieszczamy flagi gdzie nam się podoba”- mówi Philip Way, który protestował w mundurze armii Konfederatów. Nawet osoby nie biorące udziału w proteście przyznaje, że nie wyobrażają sobie miasta Lexington bez flagi, które jest „częścią ich dziedzictwa”.
Jednak burmistrz małego miasteczka Lexington, T. Jon Ellestad, mówi, że obywatele mogą nosić flagi Konfederacji gdzie tylko chcą. Przypomina jednak, że wielu ludzi żaliło się, gdy rok wcześniej, podczas święta Lee- Jackson, flagi były zawieszane nawet na światłach ulicznych. Duża grupa mieszkańców miasteczka zwracała uwagę, że flaga Konfederacji rani uczucia wielu osób. „Niektórym ta flaga kojarzy się z poparciem dla niewolnictwa”- mówi Ellestad, który dodaje, że skargi skłoniły władze miasteczka do ograniczenia obecności flag w takich miejscach jak światła drogowe. Zwolennicy obecności flagi w każdym miejscu miasteczka przekonują jednak ,że walczą o pamięć po Thomasie „Stonewall” Jacksonie.
Generał był jednym z najbardziej znanych i najbardziej uzdolnionych dowódców armii Konfederatów podczas Wojny Secesyjnej. Brał udział w kampanii w dolinie Shenandoah, jako dowódca korpusu armii Północnej Wirginii w 1862. Został postrzelony przypadkowo przez własnych ludzi pod Chancellorsville. Zmarł na zapalenie płuc osiem dni później.
Trudno się dziwić, że wielu konserwatystów na południu USA walczy o swoje dziedzictwo. Patrick Buchanan opisywał w swojej książce „ Śmierć zachodu” jak wiele murzyńskich organizacji walczy o wyrugowanie symboli Konfederatów z przestrzeni publicznej. Z drugiej strony trudno dziwić się ludziom, którzy byli przez lata traktowani jak gorsza rasa i podludzie, że toczą boję z haniebnym dziedzictwem niewolnictwa. W nich flaga Konfederacji nie wzbudza tęsknoty za wolnością jednostki.
Ł.A/Fox News

