Fronda szczegółowa bada akcję Fundacji Wolność od Religii. Pisaliśmy o tym w artykułach: ""Nie wierzysz w Boga? - Nie jesteś sam". Pierwsze ateistyczne billboardy zawisły w Lublinie”; "„Akcja ateistów: "Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę"" czy "Akcja ateistów to Boży dopust, a dla nas okazja, by pokazać, że jesteśmy ludźmi Kościoła". Tym razem jak donosi „Rzeczpospolita” wojna plakatowa odbywa się w Krakowie.

 

„W Krakowie pojawiły się billboardy z napisami: „Wszystko przemija... a ja wciąż jestem". Na plakatach oprócz hasła jest tylko krzyż w czerwonym prostokącie. Zupełnie inne plakaty, bo z napisem „Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę" rozwiesiła niedawno w Lublinie Fundacja Wolność od Religii - czytamy w dzienniku "Rzeczpospolita".



Billboardy w Krakowie są tylko kontrakcją do akcji ateistów, ale także zapowiedzią Ewangelizacji, która odbędzie się na stadionie Cracovii między 19 a 21 października. „Plakat religijny dla jednych będzie formą reklamy, a dla ludzi religijnych to element kontaktu ze światem. Tak jak kiedyś elementem komunikacji z otoczeniem były przydrożne kapliczki, taką rolę dziś spełniają plakaty – uważa socjolog dr Tadeusz Szawiel (UW). Natomiast prezes agencji PR Adam Łaszyn mówi wprost: „ że Kościół nie wykorzystuje w pełni istniejących możliwości w dziedzinie public relations. Chodzi więc nie tylko o billboardy, tradycyjne media, ale także o nowocześnie prowadzoną komunikację multimedialną i obecność w social media”.

 

Kościół potrzebuje więc wsparcia marketingowego. Muszą pojawić się odpowiednie środki przekazu medialnego, by trafiły w gusta współczesnego Polaka. Nie wystarczą kazania w kościołach podczas niedzielnej Mszy Świętej. Ulice naszych miast powinny być przestrzenią, gdzie plakat  z Chrystusem bądź przesłaniem ewangelicznym będzie atakował naszą przestrzeń wzrokową. Na razie jest z tym źle. Więcej jest billboardów z półnagimi panienkami reklamującymi bieliznę bądź nową komórkę.  Dr Monika Przybysz specjalistka w zakresie PR i zarządzania kryzysowego w Kościele wyjaśnia czego oczekuje współczesny odbiorca: - Chce kreować i współuczestniczyć, a nie tylko być pouczanym. Chce komunikatu na wzór reklam – krótko, szybko, barwnie i emocjonalnie, tam gdzie on przebywa, czyli także w Internecie. Jezusa i wartości trzeba bowiem dziś „sprzedawać" tak jak coca-colę”.

 

Sebastian/Rzeczpospolita