Witold Repetowicz wskazuje na łamach serwisu defence24.pl, że przedłużająca się wojna na Ukrainie, która nie przynosi Rosji znaczących zwycięstw, może doprowadzić do rozłamu w Rosji. Rosjanie mogą wreszcie przestać wierzyć w swojego wodza.
Szokuje poparcie, jakim w Rosji cieszy się Władimir Putin i wywołana przez niego wojna na Ukrainie. Rosyjska propaganda musi jednak podejmować ogromny wysiłek, aby Rosjanie nie zobaczyli prawdziwego oblicza tej wojny. Po pierwsze musi ukrywać rosyjskie zbrodnie. Po drugie natomiast sam przebieg wojny, która nie układa się po myśli Władimira Putina. „Blitzkrieg” się nie udał, a każdy kolejny tydzień działań wojennych oznacza kolejne straty dla rosyjskiej armii, która nie odnosi poważnych zwycięstw.
- „Im dłużej ta wojna trwa tym większe prawdopodobieństwo przebicia propagandowej skorupy izolującej Rosjan od prawdy o tym, co się dzieje na Ukrainie”
- ocenia Witold Repetowicz.
Dziennikarz wskazuje, że ukraińskie służby skutecznie docierają do Rosjan z prawdą. Ważną rolę spełniają też rosyjscy jeńcy, którzy dzwonią do swoich rodzin i informują je o prawdziwym przebiegu „operacji wojskowej”.
- „Jeśli rosyjska inwazja na Ukrainę potrwa jeszcze kilka miesięcy, nie przynosząc agresorowi znaczących sukcesów, to jej rezultatem może być implozja Federacji Rosyjskiej. Imperia, które okazują słabość rozpadają się”
- przekonuje.
kak/defence24pl
