Cezary Łasiczka i Rafał Betlejewski podsumowując tydzień na antenie radia TOK FM rechotając opowiadali, jak gwałciciel z Pragi atakował bezbronne kobiety w windzie. Zwłaszcza drugi z panów popisał się wyjątkowym chamstwem, przy którym Wojewódzki i Figurski ze swymi żartami na temat Ukrainek to pikuś.

 

Sprawę zauważyli dziennikarze "Faktu", którzy przytaczają przykład "żartów" z TOK FM. Opowiadając, jak gwałciciel zatrzymywał windę między piętrami i pomagał kobietom wyjść dokonując w tym czasie czynów nierządnych pan Betlejewski rozmarzył się: „Ona jest na wysokości twojej twarzy, wychodzi, próbuje wycisnąć tę dolną część na zewnątrz, na wysokości twojej twarzy -a ty w tym czasie możesz się wtulić np. (ha-ha-ha) w te bułeczki....".

 

Po aferze z panami Wojewódzkim i Figurskim wydawać by się mogło, że dziennikarze będą przywiązywać nieco większą uwagę do tego, co mówią na antenie. Jednak w sytuacji, kiedy chamskie i wulgarne żarty są tolerowane, a ich autorzy bezkarni, nie ma co się dziwić, że sytuacja się powtarza. Ciekawa jestem tylko, czy pan Betlejewski tam samo żartowałby, gdyby jego koleżanka albo kobieta z rodziny padła ofiarą bandyty...

 

eMBe/Fakt.pl