Nietrudno zauważyć, że ciąg wydarzeń wynikłych z katastrofy smoleńskiej doprowadził do nadmiernego wzmocnienia się jednej partii politycznej. Co z tego wyniknie? Nie jest jeszcze tak, żeby słowo Polska zostało obcięte do dwóch pierwszych liter, ale niewątpliwie stoimy wobec zagrożenia biurokratycznym totalitaryzmem.
Mamy bowiem do czynienia z partią, w której główną siłą są rozmaite lokalne sitwy. Drugi czynnik to ideolodzy lewicowo-liberalni. Co z tego może wyniknąć? Przyszłość zaczyna się wczoraj. Już mamy ustawę paraliżującą IPN; ustawę o przymusie wychowania permisywnego, która czyni z rodziców podejrzanych, szpiegowanych przez jakieś jaczejki; działania na rzecz przejęcia mediów publicznych; projekt pozbawienia szkół wyższych autonomii.
Do tego, co się już zaczęło, dodam ataki na Kościół ze strony mediów, z czym do owych wyborów jeszcze się rządzący hamowali. Natomiast już wkrótce nasili się walka z mediami niezależnymi. Monopolizacja umożliwić może agitację i wygranie wyborów parlamentarnych. Pytanie, na ile te sukcesy będą trwałe. W końcu obywatele spostrzegą, że zamiast reform, wolności i dobrobytu dostają propagandową papkę.
Prof. Michał Wojciechowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

