Sergio Luzzatto, autor książki "Ojciec Pio: cuda i polityka w XX-wiecznych Włoszech", powołuje się na dokumenty z procesu beatyfikacyjnego, które Watykan udostępnił mu jako pierwszemu historykowi z zewnątrz. Sugeruje w niej, że Ojciec Pio używał fenolu, żrącej substancji, jako środek do sztucznego wywoływania stygmatów. Przytacza mi.in. zeznania aptekarza Valentini Vista, złożone w 1920 r. przed biskupem Foggii Salvatorem Bellą, z których wynika, że Ojciec Pio prosił o dostarczanie w dyskrecji 100 g tego specyfiku.

Podejrzenia co do autentyczności ran Ojca Pio pojawiły się już kilka tygodniu po ich wystąpieniu, w 1918 roku. Dwa lata później, po nagłośnieniu sprawy przez zeznania włoskiego farmaceuty, stygmaty badali włoscy lekarze i poddali je eksperymentowi. Krwawiące miejsca zabandażowano, a bandaże opieczętowano. Po ośmiu dniach okazało się, że rany krwawią obficiej niż dawniej. Ostatnie badanie zrobił dr Festa w 1925 r. i napisał: "Badając teraz rany, które miałem okazję badać przed pięciu laty, spostrzegłem, że mają one charakter identyczny z tymi, które opisałem w pierwszych moich relacjach".

We włoskich mediach i w Internecie publikacja wywołała ostre reakcje: "Pytamy, jaki skandal wywołałaby społeczność, do której należy Sergio Luzzatto, gdyby katolik wyrażał podobne sądy na temat kwestii dotyczących judaizmu. Pozwalamy sobie zasugerować prof. Luzzatto, by poświęcił swój czas i energię na studiowanie własnej religii" - napisał Pietro Stiffi, przewodniczący Katolickiej Ligi Antydefamacyjnej.

Mimo że prof. Luzatto w wywiadzie dla Radia Watykańskiego tłumaczył, że nie chciał wywołać polemik, a jedynie omówić to, co znalazł w watykańskich dokumentach, trudno zaprzeczyć kpiącemu tonowi fragmentów jego książki: "Pętla wokół Ojca Pio zaczęła się zaciskać w czerwcu i lipcu 1920 r., zaraz potem gdy Święte Oficjum otrzymało list od o. Agostino Gemelli, wysłanego do Ojca Pio w charakterze eksperta, w którym pisał, że mnich to człowiek o ograniczonym polu świadomości, osoba chora i mistyk nadający się na oddział psychiatryczny. Dwa zaprzysiężone oświadczenia dobrych katolików przed biskupem Foggii rzucają złowieszcze cień na kapucyna. Jak się wydaje, z celi Ojca Pio dobywały się nie tyle zapachy fiołków i świętości, ile kwaśny odór trucizny i fetor oszustwa".

Ociec Pio cieszy się ogromną popularnością wśród Włochów, którzy wymieniają tego świętego wśród największych postaci chrześcijaństwa XX, zaraz za Janem XXIII, Matką Teresą i Janem Pawłem II. Z badań przeprowadzonych wśród włoskich katolików wynika, że 70 proc. ma w domu lub w samochodzie obrazek z jakimś świętym. W połowie przypadków jest to Ojciec Pio.

 

MT/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »