Odkąd Austria, Węgry i kraje bałkańskie zamknęły drogę z Grecji do Niemiec, w Europie panuje spokój. To może się jednak już wkrótce skończyć. Gdy tylko zrobi się cieplej, a Morze Śródziemne będzie w pełni żeglowne, imigranci zaczną prawdopodobnie masowo ruszać ku Europie. Tym razem to nie Grecja, ale Włochy mogą stać się pierwszym europejskim krajem, do którego napłynie fala z Afryki. I już teraz bardzo obawiają się rozkwitu wiosny.

To tym bardziej prawdopodobne, że imigranci świetnie znają drogę ku Italii. To głównie tamtędy, przez Morze Śródziemne, podróżowali ku Europie, zanim zdecydowali się ruszyć przez zamknięte teraz Bałkany.

Inni mogą ruszyć do Albanii, by stamtąd przeprawić się do Włoch przez Adriatyk. Jedno jest pewne: W Rzymie spodziewają się kłopotów.

Minister spraw wewnętrznych Albanii przekonuje, że granica jego kraju jest szalenie trudna do ochrony. Imigrantom będzie łatwo przeprawić się z Grecji do Albanii, a potem stamtąd do Włoch na łodziach przemytników. Albański polityk powiedział włoskim mediom wprost: To tylko 300 kilometrów, ale "ze swoimi górami i lasami są jak 3000 kilometrów".

Powoli wzrasta też napływ migrantów z wybrzeży Libii ku Włochom. Od początku roku do Italii dotarło tą drogą już 13 000 osób, a przecież to jeszcze okres, w którym większość wybierała szlak bałkański.

Z Libią problem jest ogromny. To kraj, w którym państwo praktycznie nie funkcjonuje. Przemyt ludźmi może odbywać się tam z pełną swobodą, a dzięki swojemu położeniu Libia może łatwo skupiać migrantów z całej Afryki, którzy chcieliby wyruszyć do Europy. Mieszkańcy Maroka, Tunezji, Algierii, Nigerii, Gambii, Senegalu - wszyscy oni przeprawiają się przez Morze Śródziemne do Włoch. Fedherica Mogherini, Włoszka zasiadająca w Komisji Europejskiej, nie owija w bawełnę: szlakiem śródziemnomorskim do Włoch może w ciągu najbliższych miesięcy przybyć nawet 450 tysięcy ludzi.

Jeżeli taka imigracja by się rozpoczęła, nie będzie żadnego sposobu, by ją zatrzymać. Z Turkami można się porozumieć, z Libijczykami - nie można. Nie sposób kontrolować też całego olbrzymiego basenu Morza Śródziemnego i wyjątkowo długiego wybrzeża włoskiego. Jedyne, co mogliby zrobić Włosi, to całkowite zamknięcie swojej północnej granicy.

Wówczas jednak musieliby poradzić sobie z setkami tysięcy Afrykanów. A to oznaczałoby, że pomysły, by przysyłać imigrantów np. do Polski, pojawią się znowu.

hk