Promocją filmu Wajdy zajęła się centroprawica, wcześniej katolicki dziennik zarzucał jego cenzurowanie. Teraz centrolewica oskarża swoich politycznych przeciwników o prowokację związaną z włoskim Dniem Wyzwolenia. Tym sposobem mamy ciąg dalszy sporów wokół polskiej produkcji.

 

To kolejna część trwających we Włoszech od kilku tygodni sporów wokół dzieła Andrzeja Wajdy. Zapoczątkowały ją postawione przez katolicki dziennik „Avvenire" zarzuty ocenzurowania filmu i bojkotowania go. Promocją filmu zajęli się czołowi politycy centroprawicowej koalicji rządowej, którzy urządzili jego specjalny pokaz w Rzymie.

Na wiadomość o kłopotach włoskiego dystrybutora z wprowadzeniem dzieła na ekrany kin minister kultury Sandro Bondi zaapelował do kierownictwa festiwalu filmowego w Wenecji o organizację pokazu „Katynia". Dyrekcja przychyliła się do jego prośby, chociaż jak wcześniej ujawniła włoska prasa, film został odrzucony przez dyrekcję weneckiego festiwalu.

Tym razem, wywodzący się z centroprawicy urzędnik odpowiedzialny za kulturę w Vericelii, małym miasteczku na północy Włoch zorganizował projekcję „Katynia" w miejscowych liceach. Chciał w ten sposób uczcić Dzień Wyzwolenia upamiętniający wyswobodzenie Mediolanu i Genui przez lewicowych partyzantów 25 kwietnia 1945 roku

Włoska lewica uważa to za prowokację i pyta co zbrodnia katyńska ma wspólnego z włoskim Dniem Wyzwolenia. - Dzieło Wajdy jest interesującym obrazem ukazującym dwuznaczny epizod z II wojny światowej, ale jego wybór na projekcję jest niefortunny - mówi dla „Corriere della Sera" Giorgio Simonelii, przedstawiciel opozycyjnej centrolewicowej Parii Demokratycznej, z wykształcenia krytyk filmowy.

Dyskusja wokół filmu szybko przeniosła się z miasteczka w północnych Włoszech na cały kraj.

MM/Kontakt/PAP/Corriere della Sera

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »