Związki nauczycieli biją na alarm, wskazując na wątpliwy poziom edukacji w takiej placówce i wzywają do publicznej debaty. W angielskim mieście Derby ma powstać nieodpłatna szkoła o nazwie Al.-Madinah (Medyna). Już sama nazwa wskazuje na jej religijny charakter – Medyna to drugie po Mekce święte miasto muzułmanów. Zarządcy projektu planują budowę podstawówki i gimnazjum dla 240 uczniów.

 

W myśl wchodzących właśnie w życie zeszłorocznych zmian w angielskim ustawodawstwie grupa rodziców (lub innych kompetentnych osób) może założyć szkołę (tzw. Free School czyli Darmową Szkołę) o charakterze prywatnym finansowaną przez państwo. Atrakcyjność tej oferty polega na połączeniu bezpłatnej, obowiązkowej edukacji z takim profilem (czy też ideą), jaki jest życzeniem założycieli. Stwarza to doskonałe warunki dla szkół wyznaniowych, które do tej pory utrzymywały się z czesnego i tym samym nie były dostępne dla wszystkich chętnych. Darmowa Szkoła podlega kontroli Ministerstwa Edukacji w obszarze podstawowego programu (język, matematyka i inne nauki ścisłe) oraz poziomu nauczania tych przedmiotów.

 

Ma jednak duży zakres swobody w doborze kadry nauczycielskiej czy przedmiotów dodatkowych. W przypadku Derby właśnie to zaniepokoiło związki nauczycieli, które obawiają się, że „Medyna” nie będzie realizowała szerokiego i zrównoważonego programu nauczania. Prawo (ustawa „Education Act 2011”) mówi, że dobór i warunki zatrudnienia nauczycieli zależą wyłącznie od Free School i nie muszą to być osoby posiadające oficjalnie potwierdzone kwalifikacje (angielski „Qualified Teacher Status”).

 

Związki nauczycielskie NASUWT (National Association.of Schoolmasters Union of Women Teachers) i NUT (National Union of Teachers) sprzeciwiają się idei darmowych szkół. Ich przedstawiciele w Derby obawiają się przede wszystkim problemów z utrzymaniem wysokiego poziomu nauczania. Ponadto zwracają uwagę na warunki, w jakich uczą się dzieci w szkołach publicznych – świetne wyposażenie pracowni naukowych, klas czy pomieszczeń socjalnych – wątpiąc jednocześnie czy Free School jest w stanie temu dorównać. Problematyczna jest też kwestia niekorzystnego wpływu separacji wyznaniowej, przyczyniającej się do rozpadu społeczeństwa na żyjące obok siebie grupy, które różni właściwie wszystko: kultura, obyczaje, religia czy stosunek do demokracji.

 

Niewątpliwie religijny charakter Al-Madinah przyciągnie muzułmańskie dzieci, pozbawiając je korzyści, jakie mogłyby odnieść z uczęszczania do publicznych placówek i oferując w zamian niewyszkoloną kadrę, ubóstwo lokalowe i sprzętowe, niepewny program nauczania i całkowitą alienację społeczną. Muzułmańskie dziecko wychowane w muzułmańskiej dzielnicy, a teraz jeszcze posłane do muzułmańskiej szkoły, w której wypełni swój (a raczej rodziców) obowiązek edukacyjny i może zakończyć kształcenie, żyje właściwie w innym kraju niż mały angielski protestant, katolik, hindus czy zielonoświątkowiec. Można przypuszczać, że owoce tej sytuacji zebrane w przyszłości, nie będą należały do najsłodszych.

 

euroislam.pl