Kreml rozważa, czy nie przywrócić kary śmierci. Według tygodnika "Russkij Newsweek", ostatecznej decyzji jeszcze nie ma, ale pomysł ten cieszy się sporym poparciem na szczytach władzy. Jednym z głównych argumentów za takim rozwiązaniem jest potraktowanie kary śmierci jako straszaka na terrorystów, których w Rosji przybywa. Prezydent Dmitrij Miedwiediew, liczący się z opinią zachodu jest natomiast tej inicjatywie niechętny.

W 1996 roku prezydent Rosji Borys Jelcyn podpisał dekret o "stopniowym zaprzestaniu stosowania kary śmierci w związku z wejściem Rosji do Rady Europy". Do dziś nie ratyfikowano tego dokumentu. Trzy lata później Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, wedle którego kary śmierci nie można stosować, póki w całej Rosji nie będą istnieć ławy przysięgłych. Już w przyszłym roku ma je utworzyć Czeczenia, jako ostatni podmiot Federacji Rosyjskiej. Tym samym orzeczenie trybunału przestanie blokować karę śmierci.

Przywrócenie kary śmierci oznaczałoby oddalenie się Rosji od Rady Europy i Trybunału w Strasburgu. Zdaniem politologa Aleksieja Makarkina, miałoby to pewne zalety. – Rosja nie musiałaby się przejmować decyzjami strasburskiego trybunału, w tym tej, której się najbardziej obawia – w sprawie uwięzienia Michaiła Chodorkowskiego. Jednak jak twierdzi politolog, Kreml się na to nie zdecyduje. – To wystawiłoby Rosję poza ramy europejskiej społeczności. Poza tym wymagałoby zmian w konstytucji – tłumaczy.

 

JaLu/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »