Nie brakuje głosów rozczarowania po wizycie prezydenta USA w Polsce, w czasie której nie padły konkretne deklaracje. „Pewnie każdy liczyłby na coś więcej” – wskazał Radosław Fogiel. Przypomniał jednak, że nie o wszystkim mówi się publicznie.

W piątek do Polski przyleciał prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. W czasie dwudniowej wizyty odbył rozmowę z prezydentem Andrzejem Dudą, spotkał się z ministrem spraw zagranicznych i ministrem obrony Ukrainy oraz odwiedził ukraińskich uchodźców. W czasie swojego wystąpienia na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie zapewniał m.in. o gotowości NATO do obrony terytorium państw Sojuszu.

Wizytę prezydenta USA komentował w programie „Sygnały Dnia” w Jedynce Polskiego Radia wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Polityk zwrócił uwagę na wagę terminu wizyty, która odbyła się tuż po szczycie NATO w Brukseli.

- „To ważny sygnał dla naszej części Europy, dla Ukrainy i również dla Rosji. I oczywiście kolejny raz podkreślenie tych najbardziej absolutnych fundamentów NATO, tego że NATO-owska ziemia będzie broniona, że artykuł 5 jest święty, to są oczywiście bardzo ważne deklaracje, które mają swoją wagę również polityczną, ale i odnoszącą się do całej architektury bezpieczeństwa”

- podkreślił.

Wielu komentatorów nie kryje jednak rozczarowania tym, że w czasie wystąpienia prezydenta USA nie padły konkretne deklaracje.

- „Oczywiście po tym wszystkim można było debatować czy to wystarczy, czy nie trzeba byłoby czegoś więcej. Pewnie każdy liczyłby na coś więcej. Prawdopodobnie rozmowy są nadal w toku, nie tylko ze stroną amerykańską i ukraińską, ale również ze wszystkimi sojusznikami w ramach NATO. Też doskonale rozumiem, że nie wszystko ogłasza się i nie o wszystkim mówi się w takiej formule otwartego wystąpienia, transmitowanego przez wszystkie telewizje świata”

- wskazał wicerzecznik partii rządzącej.

kak/Polskie Radio Program 1, DoRzeczy.pl