Witold Jurasz surowo ocenia list 29 byłych ambasadorów - zdjęcie
10.05.18, 07:40

Witold Jurasz surowo ocenia list 29 byłych ambasadorów

29 b. ambasadorów podpisało list krytykujący politykę zagraniczną PiS. Z wieloma tezami listu się zgadzam. Politykę zagraniczną PiS oceniam bardzo często krytycznie. Równocześnie jednak nie jestem w stanie uznać listu b. ambasadorów za ani obiektywny, ani wyważony tekst. Od byłych ambasadorów oczekiwałbym wyważania racji, zamiast pisania manifestów opozycyjnych. Próby rozmowy zamiast próby wykpiwania.

Gdy np w liście mowa jest o tym, iż Polska kieruje się egoizmem narodowym to jest to prawda w odniesieniu do sprawy uchodźców, w której politykę naszego rządu uważam za błędną, ale gdy nie ma ani słowa o Nord Stream i Nord Stream2, które to rurociągi są niczym innym niż wyrazem niemieckiego egoizmu narodowego to budzi to moje zdziwienie. Rozumiem, że odpowiedź PiS na działania Niemiec w tym zakresie nie jest skuteczna - szkoda, że b. ambasadorowie nie próbują nawet zaproponować alternatywnej, skutecznej polityki. Nie jest bowiem remedium na bolączki polskiej polityki zagranicznej, jak można byłoby wywnioskować z tonu listu, jedynie powrót do polityki zagranicznej okresu PO, bo była ona w tym zakresie równie nieskuteczna jak polityka zagraniczna PiS. Skoro tak to pewnie należy szukać nowej odpowiedzi. W liście tej próby nie ma.

Wśród sygnatariuszy listu są ludzie, których ogromnie szanuję. Z kilkoma mam nawet miłe prywatne relacje. Ambasador Jerzy M. Nowak to jeden z tych ludzi, dzięki którym jesteśmy w NATO. Ambasador Piotr Łukasiewicz to człowiek, który sprawdził się na bardzo trudnej, afgańskiej, placówce.

Niestety wśród sygnatariuszy widzę też osoby, których otwartość na dyskusję oceniam jako zerową. To ludzie na pewno doświadczeni zawodowo, ale też głęboko przekonani, że jedynie przez nich namaszczeni mają prawo zabierać głos w sprawach polityki zagranicznej. Tak się składa, że nikt spoza ich kręgu towarzyskiego namaszczony nie był. Niektórzy z sygnatariuszy cały czas sądzą, że z prawicą nie należało i nie należy rozmawiać. Można mieć taki punkt widzenia, tylko, że jeśli się tak sądzi, to się potem nie należy dziwić skutkom własnych działań, czy też raczej może własnych zaniechań.

Jeden z sygnatariuszy listu na facebooku przekonywał, że polski budżet zbankrutuje jeśli wprowadzi się 500+, a próby uszczelniania VAT to humbug i - czego już zupełnie nie mogłem zrozumieć - ryzyko konfliktu z UE. Gdy grzecznie wdałem się w dyskusję czy tak jest w istocie i argumentowałem, że udało się uszczelnić VAT w odniesieniu do paliw zostałem natychmiast zbanowany. Inny z panów ambasadorów na zaproszenie do mojego programu odparł, że chodzi tylko do tych, z którymi się zgadza "bo jest za stary, żeby się denerwować". A ja może dlatego, że taki mam temperament, może dlatego, ze tak mnie wychowano, a może dlatego, że tego się nauczyłem w brytyjskiej szkole tylko porozmawiać chciałem. I do dziś nie rozumiem co w tym złego i czemu to może kogoś denerwować.

Reasumując uważam, że PiS popełnia błąd nie słuchając doświadczonych dyplomatów. Doświadczeni dyplomacji nie powinni natomiast podpisać tak sformułowanego listu.

Witold Jurasz

źródło: facebook