Fronda.pl: Nowy rząd sprawuję władzę już prawie rok, prezydent prawie półtora roku. Czy polityka informacyjna rządu jest wystarczająca i czy medialne przekazy gwarantują wyborcom klarowną i jednoznaczną informację o najważniejszych działaniach władzy i problemach, jakie się pojawiają?

Witold Gadowski: Wiem, że najłatwiej jest krytykować, a zwłaszcza krytykować politykę informacyjną, kiedy jest się dziennikarzem, wtedy zawsze wpada się w podejrzenie, że samemu chciałoby się ,,załapać'' i dlatego się krytykuje sposób przekazywania informacji.

Wydaje mi się, że pomiędzy kampanią  prezydencką Andrzeja Dudy, a później kampanią parlamentarną PiS-u a tym, co dzieje się dzisiaj - jest bardzo wielka przepaść. Tak jak kampanie wyborcze prowadzone były sprawnie i zgrabnie - tak dzisiejsza polityka informacyjna, gdyby o niej coś powiedzieć - to ona nie istnieje.

Każdy minister przedstawia swój punkt widzenia, prezydent zabiera głos od czasu do czasu. Ostatnio jest jakoś mało aktywny poza ceremoniałem oficjalnym - więc wydaje mi się, że taka polityka nie istnieje. Jaka jest tego przyczyna - nie wiem, bo nie mam kontaktu ze sferami rządowymi. Ta polityka informacyjna, żebyśmy się do dobrze zrozumieli, to nie jest propaganda. To jest po prostu tłumaczenie trudnych zadań, jakie stoją przed rządem i decyzji, które rząd podejmuje.

W każdym momencie, kiedy pojawia się luka w takim tłumaczeniu, albo go nie ma, zaczynają się spiskowe teorie, zaczyna się krytyka, zaczyna się po prostu nieświeża atmosfera, i taka atmmosfera narasta.

F: Czasem sposobem jest np. coś w na kształt centrum komunikacyjnego, które zarządzałoby komunikacją w sytuacjach kryzysowych i tych faktycznych i tych prowokowanych, bo jest dostrzegalna pewna dezorientacja wśród społeczeństwa i pewnego rodzaju niedoinformowanie, jak sprawy ważne się mają, czy zauważa pan coś takiego?

Witold Gadowski: To po prostu wydaje mi się nieodzowne, ale trudno mi doradzać z boku, nie znając realiów, które panują w rządzie. Wydaje mi się, że nastąpił jakiś taki moment chaosu, który albo zostanie pociągnięty do przodu i ubrany w jakąś spójną wizję, albo będzie niestety powolną stagnacją, a to będzie klęska - i to już widzę dziś.

Prezydent, który wystartował bardzo dobrze, który wykreował swój dobry wizerunek, którego zresztą znam i wiem, że jest bardzo uczciwym i przyzwoitym człowiekiem, spoczął na laurach, zagrzebał się w pieleszach, z kancelarii dochodzą niejednoznaczne sygnały. Polityka zagraniczna, która początkowo była tak ,,szarpnięta'' przez kancelarię prezydenta - teraz jest praktycznie kompletnie nieczytelna. W ogóle niewiele wiemy, nie ma żadnych ruchów do przodu, impulsów wizjonerskich nawet. Z kancelarii prezydenta, wychodzi jakaś taka - nazwałbym to - ,,siekanka codzienności'', która nie pokazuje, jaki cel ma ta prezydentura.

F: No właśnie, bo stała się ta komunikacja, rzec można, dość jednostajna, czy tak to można określić?

Witold Gadowski: Jednostajna, i zaczynają się pojawiać bardzo złe decyzje. Taką złą decyzja, o czym już mówiłem, było powołanie pana Andrzeja Sabatowskiego do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Była to bardzo zła decyzja, bo nie jest to człowiek, który ma jakiekolwiek kompetencje zasiadania w takim ciele.

F: Ta decyzja nie została chyba skomentowana medialnie?

Witold Gadowski: Pan prezydent ,,schował głowę w piasek'', służby prasowe uznały, że należy temat przeczekać i tyle, a tymczasem sprawa wywołuje kontrowersje, dlatego że w Krakowie mnożą się różne domysły, nie całkiem pochlebne także i dla prezydenta, wiec należałoby to uciąć, wytłumaczyć. A tymczasem tego nie ma, więc czegoś tu brakuje.

F: W sytuacji pewnego deficytu informacyjnego w problematycznych kwestiach, może to być wykorzystane na wiele sposobów np. przez opozycję. W protestach dotyczących różnych dziedzin życia pojawiają się stale te same osoby, te same twarze - czy choćby ta kwestia nie jest warta omówienia w sposób nie budzący wątpliwości?

Witold Gadowski: Rząd i prezydent mają to szczęście, że jakość opozycji jest po prostu żenująca. Nie widzę tam absolutnie żadnej myśli, nie widać żadnej realnej alternatywy, jest to takie politykierstwo i to w najgorszym stylu - więc to sprawia, że wiatr ciągle - chociaż coraz słabiej - dmucha w żagle rządu, ale tak nie będzie wiecznie.

Jakość opozycji niestety także wpływa na jakość sfer rządzących, i mamy po prostu osłabioną klasę polityczną - poza jednym człowiekiem, Jarosławem Kaczyńskim, który zdecydowanie wyrasta ponad resztę. Rzeczywiście reprezentuje jakąś myśl państwowotwórczą, a cała reszta jakby się schowała i czeka na decyzje naczelnika. Tak nie może wyglądać organizm dojrzałego państwa.

Pierwsze lata nowego rządu to powinna być ciężka praca i ścieranie się z najgorszymi problemami tak, aby w momencie zbliżającej się nowej kampanii wyborczej można było pokazać, że jednak zrobiliśmy bardzo dużo. Ja tutaj nie krytykuję rządu i uważam, że zrobił bardzo dużo, że dzieje się sporo dobrych rzeczy, ale właśnie brak polityki informacyjnej i brak rozstrzygnięć w takich newralgicznych kwestiach, unikanie ich powoduje, że zaczyna się pewna stagnacja.

F: Co w tej sytuacji rząd mógłby zrobić?

Witold Gadowski: Lepiej podawać najgorszą prawdę, mówić, w jakiej jesteśmy sytuacji, i jakie podejmujemy działania i że chcemy zaangażowania społeczeństwa, niż pomijać, unikać i zachowywać się kunktatorsko. Wydaje mi się, że rządzący poczuli się wygodnie, a to jest najgorszy moment dla reformowania kraju. Rządowi nie może być wygodnie. Ten rząd jest powołany do reformy całego państwa do ciężkiej pracy.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Luiza Dołęgowska