Publikujemy fragment tekstu katolickiego publicysty Tomasza Wiścickiego:

 

"Oglądałem ostatnio powtarzany po raz kolejny w telewizji „Dekalog” Krzysztofa Kieślowskiego. Przy powtórnym, po latach obejrzeniu uderzyło mnie, jak często ten wybitny reżyser dotykał kwestii aborcji – tyle że nader specyficznie. Jest ona zawsze problemem rodziców dziecka oraz ich byłych i aktualnych partnerów. W tych rozważaniach nigdy nie pojawia się dziecko jako konkretna osoba, człowiek, którego życiem igrają zatroskani, a jakże, moralnymi problemami bohaterowie. Reżyser-moralista w pełni przyjmuje ten punkt widzenia, nie widząc w tym najwyraźniej żadnej sprzeczności.

 

I dlatego jeżeli Jerzy Owsiak jednym tchem mówi o konieczności zapewnienia dobrych warunków osobom starszym i chorym – i uznaje eutanazję (czyli – zabijanie) za formę pomocy tymże ludziom starym i chorym – zapewne jest w tym szczery i także nie widzi w swym rozumowaniu sprzeczności. Przykro mi, ale nie traktuję ogólnikowej deklaracji, że życie jest dla niego najważniejsze, za rzeczywistą zmianę stanowiska ani jego doprecyzowanie. Wszak zwolennicy aborcji też uważają, że są za życiem. Tyle że nie wszystkich – zwłaszcza tych, którym mocą semantycznych manipulacji odmawia się człowieczeństwa. A więc jednym – pomoc w postaci materaca przeciwodleżynowego, drugim – pomoc w odejściu z tego świata. To bardzo dziś typowe, niestety.

 

Nie mam tu zamiaru rozważać, czy po tej deklaracji należy płacić na Owsiakową akcję – to osobny temat. Jednak i ci, którzy uznają, że ważniejsza jest konkretna pomoc oraz mobilizacja tysięcy ludzi na rzecz pomocy innym, i ci, dla których nie należy w niczym wspierać kogoś, kto dopuszcza pomoc ludziom w postaci pozbawiania ich życia – jeśli naprawdę są za życiem, powinni się spotkać w stanowczym sprzeciwie przeciwko takiej „pomocy”. Im więcej ludzi ulega temu upiornemu sposobowi myślenia, tym silniej należy się temu przeciwstawiać. Ta rozmowa się toczy i głos sprzeciwu przeciw pozbawianiu najsłabszych ich najbardziej elementarnego prawa – prawa do życia – powinien brzmieć tym bardziej donośnie. Nie chodzi oczywiście tylko o słowa. Zasadnicze znaczenie ma tworzenie alternatywy – pomocy prawdziwej, pomocy w godnym życiu aż do naturalnego końca, jaką jest zwłaszcza ruch hospicyjny. Słowa jednak liczą się także i dlatego trzeba nastawać w porę i nie w porę, że norma „Nie zabijaj” obejmuje wszystkich ludzi, na każdym etapie życia, zdrowych i chorych. Nikt i nic nie ma prawa uchylić tej zasady." - pisze Wiścicki.

 

Całość: laboratorium.wiez.pl


JW/laboratorium.wiez.pl