Gaz-System podpisał w środę umowę na budowę systemu polskich gazociągów. W przeciągu kilku lat ma zostać zbudowanych około tysiąc kilometrów rur. Nowe nitki powstaną w Polsce południowo-zachodniej, centralnej oraz północno-zachodniej i połączą terminal LNG w Świnoujściu z systemem rurociągów czeskich. Docelowo korytarz gazowy północ–południe ma się rozciągać od Świnoujścia aż po chorwacką Adrię.

O tym czy budowa sieci polskich gazociągów jest elementem wzmacniania polskiego bezpieczeństwa energetycznego, jakie zadania stoją przed spółką Gaz-System oraz o potrzebach energetycznych Polski portalowi Fronda.pl mówi Przemysław Wipler, prezes Fundacji Republikańskiej, były szef Departamentu ds. Dywersyfikacji w Ministerstwie Gospodarki.

Przemysław Wipler: Umowa podpisana przez Gaz-System dotyczy rozbudowy systemu gazowego i wzmocnienie mocy przesyłowych. To jest potrzebne i wskazane. Polska potrzebuje jednak przede wszystkim dodatkowych źródeł gazu, innych niż obecne. W szczególności potrzebujemy infrastruktury, która pozwoli nam na odbiór gazu skroplonego. W tej chwili jest on nawet trzykrotnie tańszy, niż ten odbierany przez Polskę na mocy długoterminowego kontraktu gazowego. Gdybyśmy mieli sprawny terminal gazu skroplonego, moglibyśmy pozyskiwać o wiele tańszy surowiec niż ten pozyskiwany z Rosji.

Gaz-system to w pełni państwowa spółka. Jej celem jest budowa przejrzystego rynku gazu ziemnego w Polsce. Rynku, który nie będzie jednokierunkowy, czyli przygotowany do transportu gazu ze Wschodu na Zachód, ale również na linii północ-południe. To umożliwi nam pozyskiwanie i transport surowca w innych kierunkach i z innych kierunków. Realizacja dwóch podstawowych zadań, które stoją przed Gaz-Systemem, sprawi, że gaz skroplony odbierany z terminala w Świnoujściu będzie mógł być doprowadzony do tych odbiorców, którzy mają zwiększone potrzeby, oraz do regionów, które obecnie nie są w żaden sposób zgazyfikowane. Duża część Polski – grubo ponad 1/3 powiatów – w ogóle nie ma dostępu do gazu ziemnego. Mieszkający tam ludzie muszą korzystać z droższych rozwiązań, by ogrzewać domy. To rodzi również np. problemy z lokalizacją w tych regionach inwestycji, ponieważ brakuje tam surowca.

Z jednej strony więc Gaz-System ma rozprowadzać gaz z terminalu gazu skroplonego, żeby surowiec mógł trafić we wszystkie regionu Polski. Oprócz tego spółka prowadzi również projekty budowy interkonektorów. To są połączenia międzynarodowe, które mają służyć do importu i eksportu gazu, w zależności od potrzeb. I w tej sprawie „diabeł” tkwi w szczegółach. Bowiem niektóre interkonektory mogą służyć nie do przesyłania surowca w obie strony, tylko do importu gazu rosyjskiego z innego kierunku niż Rosja bezpośrednio. Przykładem takich konektorów jest planowana przez Niemców i Gazprom budowa gazociągu Opal, który ma powstać wzdłuż polskiej zachodniej granicy. Ma on transportować gaz z Gazociągu Północnego. Do najbardziej atrakcyjnych odbiorców mają zostać poprowadzone interkonektory, jednak ich celem jest zasilenie Polski rosyjskim gazem, który będzie sprzedawany nam przez niemieckiego pośrednika. Oczywiście z odpowiednią marżą dla niego. Tego typu rozwiązania nie służą bezpieczeństwu energetycznemu Polski, ani konkurencyjności naszej gospodarki. W tym kontekście istotne jest nie tylko, jakiej przepustowości interkonektory buduje Gaz-System, ale również, czy buduje połączenia pod konkretnego dostawcę, co będzie blokować dostęp do połączenia dla innych firm. Taka sytuacja zachodzi np. w przypadku gazociągu Jamalskiego. Zgodnie z prawem UE, powinien on być dostępny dla wszystkich spółek zainteresowanych transportem gazu, a w praktyce jest dostępny dla Gazpromu i podmiotów przez niego wskazanych.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »