Podczas telewizyjnych debat coraz częściej Kościół katolicki i księża stają się powodem kpin. Chrześcijańskie wartości są wyśmiewane. Jak powinien zachować się podczas takiej rozmowy konserwatywny polityk, który jest katolikiem. Kłócić się, ostro odparować, wyjść ze studia? Jak być w tym skutecznym i uniknąć etykiety: mówca nienawiści.
To, co się dzieje w mediach to nie jest żadna dyskusja, ale dawanie możliwości jednostronnego obrażania dyskutantów, wrzucania im epitetów, przerywania wypowiedzi i mówienia o sprawach absurdalnych, zamiast zająć się głównym tematem rozmowy. Na tak zbudowanej medialnej „zasadzie” lepiej być już agresorem niż się bronić. Nie ma tu dobrej strategii zwłaszcza, że wielu dziennikarzy nie widzi w tym żadnego problemu i wręcz przyklaskuje. Nie przerywa, nie upomina, nie dopomina się nawet o minimalne standardy. Z drugiej strony ostrzejsze odpowiedzi są od razu kontrowane i atakowane. Jest to taka, można powiedzieć, „kampania wychowywania” również polityków, w którą stronę można jakich terminów używać. Nie ma tu dobrych rozwiązań. Dla mnie jedynym sposobem jest nie przychodzenie do studia, gdy mają w nim być politycy, którzy przekraczają pewne standardy.
Które to osoby?
Jeśli konsekwentnie politycy PiS nie przychodzą rozmawiać do studia z Januszem Palikotem i Stefanem Niesołowskim, to widać kto jest w opozycji. Posłowie PO nie mają z tym problemu. Osobiście odmawiam chodzenia do programów, w których jest Armand Ryfiński z Ruchu Palikota. Do posła Rozenka nie miałem osobistych zastrzeżeń do zeszłego tygodnia, bo trzymał się w jakiś ramach. Miałem być w studiu z nim i byłym ministrem sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim i gdzie mieliśmy rozmawiać o zablokowaniu unijnych pieniędzy na nasze drogi. To też był sprytny zabieg dziennikarski, gdzie z bardzo ważnego tematu gospodarczego dla Polski, płynnie miało się przejść do tego, czy Anna Grodzka będzie dobrym marszałkiem.
Próbowano kilkakrotnie powstrzymać język nienawiści wśród polityków, czy to po katastrofie smoleńskiej, czy po strasznej śmierci Marka Rosiaka w łódzkim biurze poselskim PiS. Były szumne deklaracje poprawy, ale dziś już z tego nic nie zostało.
To jest taki moment, jak chwilowa zgoda między kibicami Wisły i Cracovii. To jest wypowiadane w uniesieniu i na dwa dni.
Jak patrzysz z perspektywy czasu na wypowiedziane w Polsacie twoje słowa do pani Senyszyn „jest pani obrzydliwa”. Ostre słowa, które padły w odpowiedzi na jej prowokujące wobec ciebie pytanie: „a pan poseł kocha pedofilów, tak? Jeśli są w sutannach?”
Powinienem dużo spokojniej powiedzieć jej to samo. Z takim chamstwem nie miałem wcześniej do czynienia. Mogłem powiedzieć, że nie pani jest obrzydliwa ale to, co pani mówi jest obrzydliwe. Jest obraźliwe i jest językiem nienawiści, całkowicie w poprzek tematu, o którym rozmawiamy.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
Zobacz fragment programu w Polsat News ze słowami „pani jest obrzydliwa”: dailymotion.com
