- Afera Taśmowa w PSL to nie jest aferka, ale bardzo poważna sprawa. To, że obcięto wierzchołek góry lodowej nie oznacza, że góra wyparowała i zniknęła - tak interpretuję podanie się do dymisji ministra rolnictwa Marka Sawickiego. To jest ucieczka do przodu, która jest najsprytniejszym rozwiązaniem. Jego nie zdymisjonował premier, nie został odwołany i dziś gra człowieka honoru, ofiarę, a nawet osobę poszkodowaną bo sam usunął się ze stanowiska.

 

Za parę miesięcy może zostać postanowione, że... nie postawiono mu karnych zarzutów i Sawicki jest czysty i może z powrotem wrócić na swoje stanowisko. Ale tutaj nie chodzi, że ta sprawa nadaje się czy nie nadaje na zarzuty karne, ale jakie są standardy i mechanizmy funkcjonowania spółek skarbu państwa. Wiele spraw, o których mówi się na tych taśmach nie jest nielegalnych, ale nieprzyzwoitych i niegodziwych.

 

Najpoważniejszym zarzutem wobec pana ministra może być składanie fałszywych zeznań dotyczących kumoterstwa, nepotyzmu i załatwiania pracy w podległych agendach. Udowodnienie tego na podstawie taśm będzie jednak bardzo trudne, o ile nie pęknie jakiś solidaryzm między działaczami.

 

Na razie zrobiono skok do przodu aby uciec od odpowiedzialności. Nie możemy jednak pozwolić aby ta sprawa się tak szybko skończyła. Musimy wyjaśniać po kolei wszystkie fakty poruszone w tej nagranej rozmowie. Będziemy badać dokumenty spółki, aby poznać fakty a nie opinie – mówi Wipler.

 

Not. Jarosław Wróblewski