Przyszły premier Wielkiej Brytanii miał być zafascynowany islamem i arabską kulturą do tego stopnia, że jego rodzina uznała za stosowne podjąć ten wątek w korespondencji - podaje portal NaTemat.pl.
List do przyszłego Premiera Wielkiej Brytanii jest pełen próśb i błagań ze strony rodziny, by Winston nie przechodził na islam. Lady Gwendoline Bertie, autorka owego listu, która poślubiła brata Winstona Churchilla, pisze: „Proszę nie przechodź na islam”.
Niestety kilku badaczy twórczości Winstona Churchilla ma wątpliwości odnośnie tego, czy rzeczywiście Winston mógłby przejść na islam: " Churchill nigdy poważnie nie rozważał przejścia na islam – powiedział w rozmowie z „The Indepenednt” dr Warren Dockter, który odkrył list. – W tym czasie był ateistą, był jednak zafascynowany kulturą islamską, co zresztą w erze wiktoriańskiej było często – dodał.
Z artykułu w "The Independent" dowiadujemy się, że fascynacja islamem Churchilla rozpoczęła się, kiedy jako oficer brytyjskiej armii służył w Sudanie. W listach z tego okresu pisał, że chciałby być baszą. Bywało także, że prywatnie nosił ubrania na arabską modłę. Jego fascynacja ową religią była na tyle silna, że w 1940 roku "Churchill dał zielone światło na budowę meczetu w Regent's Park, na co przeznaczono 100 tys. funtów. Miał nadzieję, że w ten sposób zyska wsparcie krajów arabskich w wojnie". Choć, trzeba przyznać, Winston nie był wobec islamu bezkrytyczny. W korespondencji do rodziny pisał, że " gdy poszczególni muzułmanie mają „wspaniałe cechy”, to wpływ religii paraliżuje rozwój społeczny jej wyznawców". Ot, cały współczesny liberał!
mod/naTemat.pl/independent.co.uk
