W czwartek 13 stycznia mija 20 lat od krwawych wydarzeń, jakie rozegrały się na ulicach Wilna, kiedy to sowieckie czołgi otworzyły ogień do bezbronnych ludzi chcących nie dopuścić do zajęcia przez Rosjan strategicznych miejsc w stolicy Litwy. Od kul i pod gąsienicami czołgów śmierć poniosło wówczas 14 osób, a kilkaset zostało rannych. Wydarzenia z 13 stycznia stanowiły zwrot w litewskiej drodze do niepodległości.

O braku odpowiedzi strony polskiej na wystosowane zaproszenie donosi poniedziałkowy dziennik „Lietuvos Rytas”.

Przewodnicząca Sejmu Irena Degutiene wystosowała zaproszenia do kierownictwa Sejmu i Senatu Polski, jednakże jej doradca Laurynas Kascziunas poinformował, że "do końca ubiegłego tygodnia strona polska nie przedstawiła odpowiedzi".

- Dopóki nie ma odpowiedzi, nie możemy twierdzić, że zaproszone osoby na pewno nie przybędą - powiedział Kascziunas.

Żal z powodu milczenia strony polskiej wyraził przewodniczący sejmowego komitetu spraw zagranicznych Litwy Emanuelis Zingeris. "Nie wierzę, by zaproszone osoby nie mogły przybyć" - powiedział dla litewskiego dziennika.

Według Zingerisa brak udziału strony polskiej, która tak bardzo wspierała walkę Litwy o niepodległość, byłby po prostu niezrozumiany. Kilkakrotnie podkreślił on w rozmowie z dziennikiem, że "Polacy są braćmi Litwinów w walce o wolność".

- Dlatego wierzę, że nie zważając na jakieś nieporozumienia, ktoś z przywódców Polski mimo wszystko przybędzie do Wilna - powiedział.

Z kolei w opinii wiceprzewodniczącego sejmowego komitetu spraw zagranicznych Justinasa Karosasa, "brak reakcji strony polskiej na zaproszenie jest dziwne i być może demonstruje pogarszające się stosunki między państwami".

- To nie jest pozytywny znak, ale bez wątpienia prezentuje pewne stanowisko - stwierdził Karosas, zastrzegając przy tym, że "13 stycznia to delikatna data i takie zachowanie Polaków nie jest stosowne".

Udział w obchodach 20. rocznicy 13 stycznia zapowiedzieli już m.in. prezydent Łotwy i przewodnicząca łotewskiego parlamentu, przewodniczący parlamentów Węgier i Szwecji, wiceprzewodniczący parlamentów Estonii, Czech, Finlandii i Norwegii oraz wicepremier Gruzji.

roja/Wiara.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »