- Rozmowy nie mają sensu, ponieważ diecezją Linz rządzą kartele, które każdemu kolejnemu biskupowi narzucają linzowską linię. Kto nie daje jej sobie narzucić, zostaje odstrzelony, jak biskup Wagner - mówi ks. Josef Bauer, rzecznik Kręgu Księży Linzu (LPK). - Opozycja wobec nominacji ks. Wagnera pokazała, że w diecezji Linz przez ostatnie 30-40 lat utwierdziła się postawa niekatolicka - dodaje duchowny.

Krąg Księży Linzu to powstałe 20 lat temu stowarzyszenie duchownych z tej diecezji. Założyło ją 30 kapłanów, którzy nie czuli się reprezentowani w zdominowanej przez liberalnych księży oficjalnej diecezjalnej Radzie Księży.

Fundamentem katolicyzmu są - według ks. Bauera - miłość do Eucharystii, miłość do Maryi i miłość do Papieża. Tego u "oszalałych dziekanów" nie widać i dlatego nie uznali biskupa, którego wybrał Benedykt XVI. - To wzmocnienie oporu przeciwko Papieżowi - twierdzi ks. Bauer i dodaje, że to biskup Linzu doprowadził do upadku niedoszłego biskupa pomocniczego za strachu przed tymi kartelami. - Urządzanie nagonki, by później proponować dialog, jest prawdziwym cynizmem - konkluduje rzecznik LPK.

W tej sytuacji wydaje się zrozumiałe, dlaczego Papież nie wybrał nowego biskupa z listy zaproponowanej mu przez diecezję, która wymaga uporządkowania.

- Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z obawy przed wilkami – prosił Papież Benedykt XVI na Mszy świętej inaugurującej swój pontyfikat. Oby Papież się nie przestraszył wilków z diecezji Linz.

 

MaRo/sks/Kath.net


Zobacz także:

Kościół w Austrii potrzebuje tsunami

Za co naprawdę jest atakowany Papież? Kazus Linzu

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »