Poniżej publikujemy fragment wywiadu, jakiego popularny pisarz i publicysta udzielił portalowi:

 

Nowe pismo Pawła Lisickiego, TV Republika, w której ma pan być dyrektorem, prezes fundacji produkującej film Antoniego Krauzego o Smoleńsku. Niedawno ukazała się książka "Niepokorny" - wywiad rzeka z panem. Wcześniej powieść "Ukryty". Nie żal, że nie poświęca się pan bardziej pisarstwu?

 

Żal mi cały czas. Nawet myślałem żeby to zmienić. Przeniosłem się w lecie na wieś. Zbudowaliśmy tam dom. W bardzo pięknym miejscu. Myślałem, że zmienię tryb życia, będę tam siedział i pisał, jednak projekt nowej telewizji zmusił mnie do zmiany decyzji. Wiem, że tworząc TV Republikę, jednocześnie z czegoś rezygnuję. Gdy zostałem prezesem TVP, w ogóle przestałem pisać, a miałem napisany spory fragment "Doliny nicości". Gdyby mnie nie wywalili, pewnie bym jej nie skończył. Często rezygnowałem z pisania literatury pod naporem bieżących wyzwań, choć uważam, że najpełniej potrafię się w niej wypowiedzieć.

 

 

Tworzenie nowej telewizji jest tego warte?

 

Sama telewizja pewnie nie. Jednak żyjemy w stanie rażącej nierównowagi medialnej. Mamy niezwykle homogeniczne media, zwłaszcza te najbardziej wpływowe, czyli telewizje. Oferują zniekształcony obraz rzeczywistości. Trzeba więc budować alternatywę. Zaangażowanie w to jest moją obywatelską powinnością.

 

(...)

 

W nowej telewizji będzie pan miał program o literaturze?

 

Będą takie programy, ale nie ja je będę robił. Chciałbym, aby w naszej telewizji zjawiska kultury traktowane były szerzej niż dzieje się to w innych telewizjach. Powinniśmy więcej mówić o naszej cywilizacji. Robiłem taki program, dla telewizji Puls. Miał się nazywać „Bez cenzury”, ale Franciszkanie się przestraszyli tytułu i zażądali, bym go zmienił. Ugiąłem się i nazywało się „Bez autocenzury” .

 

 

 

Wildstein poszedł na kompromis?

 

Życie polega na kompromisach. Tylko trzeba zdać sobie sprawę dokąd sięgają granice. „Tu stoję, dalej nie mogę, tak mi dopomóż Bóg”, że zacytuję Lutra.

 

 

 

Jak będą wyglądały programy w nowej telewizji? Stefan Niesiołowski dostanie zaproszenie do programu?

 

Nie. Niesiołowski w każdym normalnie funkcjonującym medialnym świecie nigdy nie dostałby żadnego zaproszenia. Abstrahuję od tego, że on by nie przyszedł, ale ja nie wyślę do niego zaproszenia. To, że on jest tolerowany i zapraszany przez dziennikarzy świadczy o chorobie naszego dziennikarstwa.

 

 

Magdalena Środa, mówi, że nie powinno się zapraszać Tomasza Terlikowskiego.

 

W przypadku Niesiołowskiego nie chodzi o poglądy, a Środa, uzasadnia to poglądami Terlikowskiego. Ja pomimo jej poglądów, które są dla mnie nieakceptowalne - bym ją zaprosił, bo wiem, że ma prawo je głosić. Zresztą zapraszałem ją do swoich programów, bo jestem tolerancyjny.

 

 

Na rynku pojawił się wywiad rzeka z panem. Dlaczego taka forma, a nie solidna autobiografia? Nie obawia się pan, że teraz, gdyby pan chciał napisać taką książkę, to temat będzie spalony?

 

Absolutnie nie. Ręczę, że jeżeli napiszę o swoim życiu, to nie będzie pan ziewał, mówiąc "o Boże, ja to czytałem". O tych samych wydarzeniach mogę napisać zupełnie inaczej.

 

 

Jan Himilsbach na pytania dziennikarzy opowiadał różne wersję swojej biografii, tłumacząc: "Ile razy można p***dolić to samo?".

 

Himilsbach był dowcipnisiem. Ja jestem ponurakiem. Chodziło mi o coś innego. Wladimir Nabokov nie tylko żywił się swoją biografią, ale napisał tomy wiele jej wariantów nie przecząc sobie. Ja mam inny temperament i nie chodzi mi o grę, ale o wieloznaczność i ilość interpretacji.

 

Cała rozmowa na portalu Onet.pl

 

AM