- Uważam, że absolutnie porozumienie po prawej stronie jest możliwe, a nawet konieczne. Nie wydaje się aby była potrzeba pojawienia się po prawej stronie jakiś ekwiwalentnych sił. W tej chwili nic na to nie wskazuje. Żyjemy w czasie ostrej polaryzacji na obrońców politycznego status quo i jego krytyków.
Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z ogromną przewagą środowisk opiniotwórczych we wszystkich sferach w tym mediów i biznesu. To w tej chwili wydaje mi się, że podział prawej strony to jest trwonienie sił i środków. My przecież żyjemy w demokracji ograniczonej. Nie ma więc w tej chwili większej możliwości rozwijania się alternatywy na prawicy. Ci, którzy byli wcześniej w PiS nie proponują w zasadzie niczego nowego. Krytykują, może nawet czasem słusznie i z uzasadnieniem, ale to nie jest projekt polityczny.
Albo nastąpi integracja prawicy, albo patie kontestujące PiS nie przetrwają. Ale kiedy nastąpi zjednoczenie? Trudno powiedzieć. To powoduje konieczność polityczna, czyli najprawdopodobniej wybory – dodaje Wildstein.
Not. Jarosław Wróblewski

