Bronisław Wildstein w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem z Onet.pl komentuje m.in. zwolnienie z „Rz” Cezarego Gmyza i Tomasza Wróblewskiego. Jego zdaniem, nie powinni oni zostać wyrzuceni z gazety. - Jeśli już kto to Hajdarowicz powinien zostać wyrzucony, a nie Gmyz z Wróblewskim – uważa i Hajdarowicza nazywa „właścicielem na kredyt”.

 

Publicysta porównuje także Donalda Tuska do JFK. „Tusk jest takim polskim JFK, jak Doda krajową Marilyn Monroe. I tak pisałem w Alfabecie. Dzisiaj na Lecha Kaczyńskiego patrzę inaczej - przez pryzmat zamkniętego życia. Z takiej perspektywy wszystkie nietrafione nominacje i błędy Lecha Kaczyńskiego widzi się we właściwych proporcjach. To był naprawdę świetny prezydent, który w tych granicach w których mógł się poruszać robił bardzo dużo. Zwłaszcza w polityce zagranicznej. Lech Kaczyński jest do dzisiaj jedynym prezydentem III RP, którego nie musimy się wstydzić”.

 

Na pytanie, czy wstydzi się Bronisława Komorowskiego odpowiada, że to jakiś żart. - Nie widzę Bronisława Komorowskiego – uzupełnia. Dlaczego więc prezydent cieszy się coraz większym zaufaniem społeczeństwa? - Polacy akceptują Komorowskiego, bo ma wąsy, lubi kapuśniak i sprawia wrażenie swojskiego wujcia. Polacy lubią takie sielankowe postaci – uważa Wildstein.

 

Wildstein dodaje także, że dziś Adam Michnik stracił pozycję demiurga. - Pozycję "Gazety Wyborczej" przejął TVN. "Wyborcza" ideowo została skolonizowana przez "Krytykę Polityczną". Jest coraz bardziej lewacka i marginalna. Michnik nie panuje już w Polsce i w "Wyborczej". Nie wnikam dlaczego. Dzisiaj prasa schodzi na ciąg dalszy – ocenia autor „Doliny Nicości”.

 

Całość rozmowy z Bronisławem Wildsteinem na portalu Onet.pl.

 

eMBe