Islandzcy socjaldemokraci dogadują się ze skrajną lewicą w sprawie utworzenia koalicji rządowej. Na jej czele ma stanąć Johanna Sigurdardottir, minister spraw socjalnych w poprzednim rządzie. Jeśli udałoby się jej sformować koalicję, byłaby pierwszą na świecie lesbijką na stanowisku premiera.
Sigurdardottir jest jedynym ministrem rządu Geir Hilmar Haarde, który nie utracił popularności. W parlamencie zasiada bez przerwy od 30 lat. Żyje w zalegalizowanym związku z popularną w Islandii dramatopisarką, Joniną Leosdottir. Co ciekawe, wcześniej rozwiodła się z mężem, z którym ma dwoje dzieci.
Potomkom wikingów nie przeszkadza orientacja seksualna Sigurdardottir. - W grudniowym sondażu Gallupa zyskała poparcie 73 procent respondentów – twierdzi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" socjolog Stefan Olaffson. – Islandczyków generalnie nie interesuje seksualna orientacja polityka. Liczą się dla nich kompetencje, za które cenią byłą minister – dodaje Islandczyk.
W skład koalicji rządowej wejść miałby socjaldemokratyczny Sojusz, który ma 18 mandatów w liczącym 63 osoby Althingu, a także Ruch Zielonej Lewicy, dysponujący 9 głosami. Być może taki rząd poparliby centryści z Partii Postępowej. W opozycji byliby konserwatyści z Partii Niepodległości oraz Partia Liberalna.
sks/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

