W miejscowości Tempera w rejonie Abruzji, gdzie posługuje ksiądz Giovanni Gatto, podczas trzęsienia ziemi zginęło osiem osób. Wikary, widząc, że po tragedii wśród wiernych szerzy się zwątpienie, postanowił zrobić wszystko, by w tym trudnym czasie parafianie trzymali się razem.
Zauważył, że na Mszę św. do kościoła przychodzi coraz mniej osób, więc zdecydował się na kontrowersyjne posunięcie. Rozkleił w mieście nekrologi z informacją o własnej śmierci i zaprosił wiernych na pogrzeb.
Wikary zarzeka się, że miał dobre intencje. - Zamierzałem przyciągnąć uwagę wspólnoty i ostrzec przed niebezpieczeństwem rozpadu parafii po trzęsieniu – tłumaczył po fakcie włoskiej prasie. - Chciałem obudzić ludzi – mówi ks. Gatto. Dodaje, że miejscowi katolicy powinni trzymać się razem i wspólnie odbudować zniszczoną świątynię.
Nekrolog spowodował, że wielu parafian rzeczywiście przybyło na pogrzeb. Ale nie brakowało też krytycznych głosów, bo to nie pierwszy raz, gdy księża "stają na głowie", by powstrzymać odpływ wiernych z parafii.
W ubiegłym roku kilku księży z północy Włoch urządziło trzydniowy strajk głodowy w proteście przeciw pustym kościołom. Z kolei ksiądz Paolo Lojudice z Rzymu postanowił wyjść z Eucharystią do ludzi. Na przedmieściach Wiecznego Miasta odprawia Mszę św. w jednym z popularnych centrów handlowych.
AJ/Blitzquotidiano.it/Nachrichten.at
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

