Czekając na sali porodowej, kobieta zaczęła słabnąć. – Dosłownie przestała oddychać i stanęło jej serce – relacjonuje jej mąż. Lekarze i pielęgniarki prowadzili akcję reanimacyjną. Nic nie pomagało. Mąż zaczął rozpaczać. – Uświadomiłem sobie, że ją straciłem - wspomina.

Po cesarskim cięciu, część zespołu przeniosła kobietę do sali operacyjnej, podczas gdy inni zajęli się ratowaniem dziecka, któremu dano imię Coltyn. Lekarze stwierdzili, że dziecko jest martwe. Niespodziewanie, po chwili, dziecku zaczęło bić samodzielnie serce, a matka w niewytłumaczalny sposób zaczęła oddychać.

- Wziąłem niemowlę na ręce i po chwili zaczęło oddychać – opowiada ojciec, Mike Hermanstorfer. W tym samym czasie do życia wróciła matka dziecka. – Nagle funkcje życiowe kobiety wróciły, zanim jeszcze przeniesiono ją do sali operacyjnej – opowiada dr Stephanie Martin, lekarz specjalista szpitala w Colorado Springs. Jasno powiedziała, że nie potrafi wyjaśnić ani zatrzymania akcji serca ani jej odzyskania.

Wytłumaczenie, tego, co się stało w szpitalu w wieczór wigilijny ma natomiast Hermansdorfer. - Mogłem wszystko w jednej chwili stracić, ale w ciągu półtorej godziny to, co miało mi być odebrane, oddano mi. Musiała w tym być ręka Boga. Oboje jesteśmy wierzący, ale w tej sytuacji nawet niewierzący nie potrafią wyjaśnić, jak to się stało. Nie ma innego wytłumaczenia, to był Boży cud - dodał Hermanstorfer.

 

mm//Mylife.com/Telegraph.co.uk/Onet.pl

[video:http://www.youtube.com/watch?v=zhXyRheuRWk&feature=player_embedded'/>

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »