Austriackie władze legalizując związki homoseksualne sprawiły nie lada problem tamtejszemu więziennictwu. Dwóch homoseksualnych więźniów postanowiło ostatnio wziąć "ślub". Problem w tym, że jeden z nich wyszedł już na wolność, a drugi jeszcze odsiaduje wyrok. Gdy wezmą już "ślub", będą mieli prawo do specjalnych widzeń, spotkań w małżeńskiej celi, a jak obaj trafią do więzienia - mogą zamieszkać razem.
Według austriackiego tygodnika "Profil", 30-letni oszust Johannes Praml, który właśnie wyszedł z więzienia, oraz o sześć lat młodszy neonazista Christian R. wystąpili do władz więzienia o zgodę na wzięcie "ślubu". Władze zakładu karnego nie mogą odmówić, ponieważ może to być uznane za dyskryminację.
- W więzieniu spędziłem najpiękniejsze lata mojego życia. Zakochałem się w Christianie trzy lata temu. To pierwszy człowiek w moim życiu, poza rodziną, przy którym czułem się tak bezpiecznie. Siedzieliśmy w oddzielnych celach, ale wszystko robiliśmy razem - opowiada "Profilowi" Praml. Oszust dodaje, że zanim wyszedł z więzienia zaręczył się ze swoim homoseksualnym towarzyszem.
Urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości uważają, że sprawa homoseksualnego "ślubu" skazańców może być początkiem wielu problemów. Proceder ten może się bowiem upowszechnić. Tymczasem po zawarciu związku Praml będzie miał prawo przesyłać partnerowi pieniądze (w Austrii wolno to robić jedynie rodzinie) i go odwiedzać. Wówczas dyrekcja więzienia będzie musiała udostępnić im specjalną intymną celę - taka przysługuje osadzonym podczas wizyt małżonków.
A jeśli Praml znowu trafi za kratki, będzie domagać się umieszczenia w jednej celi z "mężem" (czy "żoną"). Austriackie przepisy przewidują bowiem, że członkowie rodziny powinni odbywać karę w jednej celi, chyba że są niebezpiecznymi przestępcami.
Zdaniem Austriaków więźniowie mogą zacząć masowo zawierać związki homoseksualne, by w ten sposób łagodzić sobie niewygody odsiadki. Część więźniów może być nawet do tego zmuszana przez kompanów.
Wiedząc, jakie warunki panują w więzieniach, należy się jednak zastanowić, czy "związek" opisywanych homoseksualistów wytrzyma próbę czasu. Przecież po wyjściu na wolność Praml będzie mógł przebierać w homoseksualnych ofertach. Czy przywiązanie do jego "narzeczonego" nie zniknie? Czy nie wystrychnie na dudka swojej "wielkiej miłości"?
żar/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

