Polityk LPR skrytykował również wypowiedź prezesa MW Roberta Winnickiego, jakie wypowiedział na zakończenie Marszu Niepodległości. "Obalać Okrągły Stół można było w 1997 roku (początek rządów AWS), ale już co najmniej wątpliwe było to za naszych czasów (w latach 2005-07 LPR tworzyła rząd z PiS i Samoobroną), choć próbowaliśmy, a PiS deklarował to pełną gębą. Dziś hasło to jest po prostu śmieszne, wyświechtane i kompletnie niezrozumiałe. Nie jesteśmy rewolucjonistami" - pisze Wierzejski.
Jego zdaniem rewolucja to "bezsensowna destrukcja, postulat rzucany wówczas, gdy nie ma się żadnej oferty programowej, nic do zaproponowania narodowi, a jedynie tupet i bezpodstawne mniemanie o własnej supersprawności politycznej".
Wierzejski potępia również współpracę Młodzieży Wszechpolskiej z ONR-em. "Jeśli przez kilkanaście lat konsekwentnie wyrzekamy się powinowactwa z tradycją oenerowską, bo była to ta część endecji, która uległa w latach 30. fascynacji faszyzmem, jego ustrojem i metodami walki, jeśli z żelazną konsekwencją tępimy na wszystkich otwartych zjazdach i kongresach politycznych kolportowanie pisemek z założenia antysemickich, bo to po prostu głupota, której jeśli ktoś nie rozumie, jest idiotą; a dziś na złość mamie dziecko się w gacie zesr... i wykrzykuje na marszach 'nacjonalizm', przed kamerami ściska się z oenerowcami, powiela jakieś farmazony o judeosceptycyzmie, a do tego wszelką krytykę tych patologii kwituje 'zdrada', 'podlizywanie się salonowi', to jest to kolejny objaw zwyrodnienia" - czytamy w liście, na który powołuje się "Gazeta Wyborcza".
AM
