Środa musi mieć bowiem świadomość, że jeśli ktoś traktuje swoją wiarę poważnie, to nie może zrezygnować z niej w przestrzeni publicznej i nie powinien zrezygnować z obrony życia czy rodziny w polityce. Jeśli to robi, to w istocie przestaje być integralnym katolikiem. I o to, jak rozumiem, Środzie chodzi.
Ale to nie jedyne mądrości w środowym felietonie Magdaleny Środy. W dalszej jego części filozof podkreśla, że ludzie wierzący są jak dzieci, które ślepo idą za autorytetem. „… to nie w ramach autonomii indywidualnego sumienia wierni zadecydowali, że szczepionki, transplantacje, prawa kobiet są (już) dobre, po latach bycia złymi. To nie indywidualne sumienie mówi katolikowi, że prezerwatywa jest zła, a zapłodnienie in vitro i związki partnerskie są niezgodne z "prawem naturalnym" – oznajmia Środa, która najwyraźniej uznaje, że sumienie autonomiczne to takie, które zgadza się z nią i jej poglądami.
TPT/Wyborcza.pl
