Powyżej milina osób zebrało się w Waszyngtonie i w miastach całych Stanów Zjednoczonych, protestując w sobotę przeciwko prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Protest rozpoczął się od facebookowego posta emerytki z Hawajów i szybko zyskał niebywały odzew nie tylko w samych Stanach Zjednoczonych, ale także w innych krajach. Protestowano także w Londynie, Berlinie, Barcelonie, Tel Awiwie, Meksyku czy Melbourne.
Według organizatorów marszu w sobotę w Waszyngtonie protestowało pół miliona osób. Sprzeciwiano się "dzieleniu narodu" amerykańskiego przez Trumpa oraz jego rzekomemu szykanowaniu kobiet, mniejszości oraz imigrantów. Ogromne demonstracje odbyły się też w Chicago (150 tysięcy osób) oraz w Bostonie (125 tysięcy). To dane policyjne, najpewniej nie są więc zawyżone. Wszystko odbywało się pod hasłem Marszu Kobiet. Zasadniczo nie dochodziło w USA do żadnych incydentów, marsze przebiegały spokojnie.
weg/washington post
