W domu, w nastroju adwentowym rozpoczęliśmy przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia.
Z córeczkami upiekłam pierniczki.
Stworzyłyśmy też makaronowe aniołki...
...które dzięki kreatywności mojej siedmioletniej córeczki nabrały oryginalnej stylistyki...
... i wymowy.
Po czym wybrałam się na miasto, aby sprawdzić do jakich świąt szykuje się reszta świata.
Pierwszy ze sklepów życzył mi bliżej niesprecyzowanych wesołych świąt z dzieckiem w worku.
Kolejny obiecywał zagadkowe święta po skandynawsku, czczone najwyraźniej za pomocą filiżanek.
Zastanowiło mnie co trzeba przypalić, by spełnieniem marzeń stał się krasnal ciągnięty przez biedronki?
Tu przynajmniej nikt nie owijał w bawełnę. Istotą obchodzonych w tym sklepie świąt jest kupowanie prezentów.
W kategorii super ściemy mój osobisty konkurs wygrała srebrna panienka z najlepszymi życzeniami od państwa Kulczyków...
...aczkolwiek mistrzem uniku został sklep, który po prostu ominął problem "Świąt", przeskakując od razu do karnawału.
Przy okazji dowiedziałam się, że przerośnięty krasnal w stylu coca-coli jest już passé, a hitem sezonu stały się autentyczne krasnoludki.
I choć czasem sklepikarzom trudno się było zdecydować, kto jest głównym bohaterem ich świąt...
...zdecydowany prym wiódł renifer...
... w różnych wcieleniach...
...czasem bardziej zaskakujących...
...czasem po prostu burdelowo-fantazyjnych.
Choć pojawiały się i akcenty religijne: "ścigające się zakonnice – sprawdź która szybciej dokuśtyka do mety"
I wtedy, straciwszy już nadzieję, zobaczyłam jedną firmę, która najwyrażniej świętuje razem z nami. W nieoczekiwany sposób wzbudziło to we mnie pragnienie obdarowania męża skrzynką narzędzi, a może i nawet wkręto-wiertarką?
No cóż, chciałabym kupować prezenty od firm, które nawet jeśli nie obchodzą Świąt Bożego Narodzenia, to przynajmniej potrafią poprawnie nazwać źródło swych wielkich zimowych zarobków.
Bogna Białecka – matka dzieciom i wbrew pozorom wcale nie zielony elf (pomocnik santaklausa).
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
