Szumnie zapowiadane obchody urodzin króla Władysława Warneńczyka musiały w rzeczywistości przejść oczekiwania samych organizatorów. Uczestników homo-marszu pod bramą Floriańską stawiło się dokładnie dziewięciu, z czego dwóch było Węgrami – podaje "Rzeczpospolita".

Gdyby nie otaczający aktywistów policjanci i dziennikarze, trudno byłoby ich w ogóle dostrzec w centrum miasta. Nikt też nie bronił "gejowskiemu marszowi tęczowej kultury i tolerancji" wstępu na Wawel. Sami zrezygnowali z próby wejścia na wzgórze i złożenia kwiatów przy sarkofagu króla, wiedząc, że nie mają pozwolenia.

Nawet aktywni w takich sytuacjach kibice okazali litość i do żadnych burd nie doszło. Prowadzący marsz, czy raczej marszyk, Łukasz Pałucki z SdPl ogłosił na zakończenie, że impreza była sukcesem. Gratulujemy, życzymy dalszych tego rodzaju sukcesów.

AJ/Rz

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »