Próba wprowadzenia zakazu noszenia burek w Wielkiej Brytanii byłaby sprzeczna z zasadami wyznawanymi przez Brytyjczyków – powiedział Sunday Telegraph minister ds. imigracji, Damian Green. Dodał, że brytyjskie społeczeństwo jest tolerancyjne i respektuje zwyczaje innych kultur.

Green podkreślił także, że Wielka Brytania, w przeciwieństwie do Francji, nie jest krajem "agresywnie świeckim", więc na pewno nie będzie forsowała takiego zakazu. - Naśladowanie Francuzów w kwestii zakazu noszenia burek byłoby bardzo nie-brytyjskie – powiedział Damian Green.

Philip Hollobone, minister torysów próbował wprowadzić w Wielkiej Brytanii ustawę, wedle której noszenie burek w miejscach publicznych byłoby niezgodne z prawem. Była to jednak jego prywatna inicjatywa.

Minister Green uważa, że jest mało prawdopodobnym aby w brytyjskim parlamencie udało się przegłosować prawo, które mówiłoby w co się mają ubierać ludzie. - Dla wielu muzułmańskich kobiet zakrywanie całego swojego ciała z powodów religijno – kulturowych jest pewnym przymuszeniem. Jedne decydują się podporządkować temu, podczas gdy inne nie chcą tego robić – to powinna być osobista decyzja, nie jest to coś, co może regulować prawo – dodał minister.

- Wielka Brytania to kraj, który zawsze chętnie przyjmował imigrantów, bez względu na ich wyznanie czy ubiór. Na przestrzeni wieków uchodźcy łatwo integrowali się z resztą społeczeństwa, jednak kwestia burek utrudnia asymilację muzułmanek. Sprawia, że czują się one wyobcowane, odosobnione. Jest wiele względów praktycznych czy bezpieczeństwa, dla których lepiej byłoby aby twarz była widoczna. Jednak egzekwowanie tego na drodze zakazów nie należy do brytyjskiego stylu, podczas gdy pokojowy dialog – owszem – wyjaśnił Green.

- Kobiety mogą być jedynie zachęcane aby zdejmować burki i trzeba je wspierać, jeśli się na to zdecydują – skonkludował.

eMBe/Euroislam.pl/Telegraph.co.uk

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »