Kierująca ośrodkiem w Leeds Joanne Cunninghan nie chce komentować sprawy do chwili jej zakończenia. - Opinia publiczna i wielu hierarchów są wprowadzani w błąd – stwierdził tymczasem katolicki prawnik Neil Adams. Analizując obowiązującą ustawę o równości ocenia, że ośrodki religijne mają prawo działać zgodnie z własnymi przekonaniami.
- Muszą tylko zmienić statuty tak, by jednoznacznie wskazywały, że są to instytucje religijne. Ale większość ośrodków woli być katolicka tylko z nazwy – tłumaczy Adams. Prawnik wyjaśnia, że skorzystały z tego tylko dwie placówki. Mogą one teraz nie oddawać dzieci do adopcji homoseksualistom. Inne ośrodki odcięły się od Kościoła i pozmieniały nazwy.
Jeszcze dwa lata temu w Wielkiej Brytanii działało kilkanaście katolickich ośrodków adopcyjnych. Większość jednak postanowiła zerwać z Kościołem w obawie przed oskarżeniami o "homofobię". W obronie katolickich ośrodków wypowiedział się papież Benedykt XVI.
- Ten zarzut może zniechęcać wielu, zwłaszcza młodych, ludzi do korzystania z usług takich placówek. Dlatego większość ośrodków dystansuje się od Kościoła, bo uważa, że to im ułatwi skuteczne działanie. Szkoda, bo instytucje, które są związane z Kościołem i kierują się pewnym etosem, funkcjonują lepiej od instytucji typowo publicznych – tłumaczy "Rzeczpospolitej" politolog dr Robin Pettit z Kingston University w Londynie.
mm/Rp.pl/Leedsonline.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

