Brytyjscy pro-liferzy od dawna bezsuktecznie starają się o ujawnienie statystyk dotyczących liczby ciąż, które z powodu "uszkodzenia" płodu kończą się aborcją. Ostatni raz takie dane dostępne były w 2002 roku. W październiku Trybunał ds. Informacji, podlegający rządowi, znowu zezwolił organizacji Pro Life Alliance na przeglądanie i publikowanie statystyk aborcyjnych. Ministerstwo zdrowia nie chce jednak ich udostępnić. W tym celu zaskarżyło decyzję Trybunału. Czyli - jedna rządowa insytucja za pieniądze podatników pozwała drugą.

Zdaniem przedstawicieli ministerstwa wgląd w takie dane mógłby doprowadzić do identyfikacji kobiet, u których przeprowadzono aborcję w późnym okresie ciąży. Prawnicy z ministerstwa twierdzą, że są to informacje "wrażliwe, osobiste i prywatne".

Co takiego można wyczytać wśród tych "wrażliwych" informacji? Przykładowo liczbę dzieci zabijanych w majestacie prawa tylko dlatego, że uznano je za "uszkodzone". I nie chodzi jedynie o zespół Down'a lub niepełnosprawność. Z danych ministerstwa z 2001 roku - gdy były jeszcze publikowane - wynika, że uśmiercono wówczas dziewięcioro dzieci z rozszczepem podniebienia lub z tzw. stopą końsko-szpotawą. Nie są to poważne deformacje. Łatwo można je skorygować tuż po urodzeniu dziecka.

Zgodnie z brytyjską ustawą aborcyjną dzieci nienarodzone, u których podczas badań prenatalnych rozpoznano poważne upośledzenie, mogą zostać "usunięte" w dowolnym okresie ciąży. W praktyce dzieje się to nawet tuż przed samym narodzeniem. Ustawa nie precyzuje jednak dokładanie, co należy uznać za "poważne upośledzenie".

AJ/Lifenews.com

 

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »