Ten wywiad jest zupełnie kuriozalny. Publicystka użala się nad pedofilami, przekonuje, że zbyt surowe kary są niebezpieczne, a nawet zastanawia się, czy należy karać nauczycielkę, które ma dziecko z 14-latkiem. - Zastanawiam się, co naprawi represja wobec takiej osoby. Z pewnością to ona, jako dorosła, odpowiada za tę sytuację. W takim wypadku to nie prokurator i sąd, ale może mediacja, sprawiedliwość naprawcza, jakaś forma przepracowania, wyjaśnienia okoliczności i motywów byłyby bardziej właściwe niż represja – podkreśla.

Ta głęboka empatia wobec przestępców nie przeszkadza jej jednak w ostrym atakowaniu błędów Kościoła (tu empatii nie ma w ogóle). Bortnowska nie uważa, by można było szukać winnych zła systemowego i uznaje winę jedynie ludzi Kościoła. - Akt pedofilski jest jak każda katastrofa: wiele przyczynia się do tragicznego wypadku. Gdy ktoś spowoduje wypadek samochodowy po pijanemu, to wśród przyczyn tego wypadku jest to, że wypił - a więc i ten, z kim pił. Jest też powód, dla którego pił - może go ktoś zdenerwował? To, że dostał prawo jazdy. To, że mu np. ktoś pożyczył samochód którym spowodował wypadek. A w końcu to, że rodzice nie nauczyli go odpowiedzialności. Tych zdarzeń, okoliczności, przyczyn jest cały splot. Ale wina jest jedna: kierowcy – oznajmia.

Ale chwilę potem przyznaje, że wychowanie może sprawić, że dziecko będzie łatwiejszym celem dla pedofila. - Może być tak, że dziecko w trudnej sytuacji rodzinnej stanie się łatwiejszym celem dla pedofila. Łatwiej nadużyć jego zaufania. Może jest tak, że atmosfera społeczna osłabia hamulce moralne - także księży. Może Kościół powinien szukać, badać okoliczności, które sprzyjają aktom pedofilii. Ale przede wszystkim powinien zająć jednoznaczne stanowisko: przyjąć na siebie winę - zarówno konkretnych księży, jak i instytucji, która ma dbać, by właściwie pełnili swoją misję – dodaje.

A na koniec apeluje, by Środa Popielcowa stała się dniem przeprosin za przestępstwa księży-pedofilów. Nie jest jasne, dlaczego w takim razie dzień nauczyciela nie miałby być dniem przeprosin za przestępstwa niewielkiej grupy zboczonych belfrów, ale nikt takiego pytania Bortnowskiej nie zadał. - W sprawie pedofilii potrzebny jest akt wyznania grzechów i akt pokuty. Całego Kościoła. (...) Branie na siebie winy i odpowiedzialności - nie tylko za duchownych, ale za wszystkich wiernych - należy do natury Kościoła. Nie chodzi o odpowiedzialność zbiorową, lecz solidarną, wspólnotową. Szczególnym dniem pokuty w Kościele jest Środa Popielcowa. Najbliższa Środa Popielcowa mogłaby być poświęcona pokucie Kościoła za grzech pedofilii. I decyzji naprawy. Naprawa powinna sięgać głęboko, także w formację duchownych, żeby redukować zagrożenia. W zakonach i seminariach duchownych najwyższa pora, by śmielej nauczać o seksualności, rozwijać jej świadomość, dążyć do osiągania dojrzałości – oznajmia Bortnowska.

TPT/Wyborcza.pl