- Większość gejów głosuje na PO, kilkanaście procent na PiS, a na SLD i inne lewicowe partie – niewielki odsetek – twierdzi Adler w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Dementuje także "obiegową opinię" jakoby homoseksualiści byli "lewakami".
Naczelny Gaylife.pl ponownie ostro skrytykował też taktykę, jaką przyjęli najgłośniejsi polscy aktywiści homoseksualni. Powtórzył, że jest zwolennikiem wolności słowa i nie potępia "Rzeczpospolitej" za słynny już rysunek z kozą oraz dystansuje się od "wrzawy" jaką funduje co dzień opinii publicznej Kampania Przeciw Homofobii. Jego zdaniem społeczeństwo należy przekonywać innymi metodami niż "krzyk, tupanie czy procesy sądowe". Uważa, że homoseksualiści są w Polsce dyskryminowani, jest zwolennikiem legalizacji związków homoseksualnych, czy adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale podkreśla, że nie da się poprawiać pozycji środowisk homoseksualistów siłą.
Jakie więc byłyby to metody? Adler nie ma wątpliwości, że najważniejsze są "argumenty" i "rozmowa". - Potrzebny jest nam także rzeczowy, spokojny dialog z Kościołem – mówi i zapewnia, że również z Tomaszem Terlikowskim, czy Jarosławem Gowinem można spokojnie polemizować i mają oni prawo do głoszenia swoich poglądów. Co innego ze znanym krakowskim księdzem Rafałem Trytkiem, sedewakantystą, który, jak stwierdził Adler, "publicznie nawoływał do palenia gejów na stosach". Dlatego Adler opowiedział się za "nowelizacja kodeksu karnego, penalizującą nawoływanie do nienawiści na tle różnic seksualnych, a nie tylko religijnych, narodowościowych czy rasowych".
AJ/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

