Krakowskie Przedmieście, na krótko przed godziną 20.00. Kilkunastu obrońców krzyża modli się naprzeciw Pałacu Prezydenckiego. Wbrew medialnym zapowiedziom, nie ma tutaj wielkich tłumów, nie ma „zadymy”. Znowu zawiodły się największe stacje informacyjne, które od rana ostrzegały, że wieczorem na Krakowskim może „zawrzeć”. Ludzie nie przynieśli ze sobą kolejnych krzyży w miejsce tego, który w karygodny sposób został dziś usunięty. Owszem, kilku obrońców przyniosło pojedyncze niewielkie krzyże, kwiaty, znicze. Ale nie ma tego symbolu, który ich jednoczył. Być może również dlatego jest ich niewielu.
- Ludzie są zmęczeni, ileż tu możemy już stać? Ile już trwa cała ta sytuacja? Od trzech miesięcy trwamy tu na modlitwie dzień w dzień, ile trzeba mieć kondycji, żeby wytrwać dłużej? – tłumaczy niewielką liczbę obrońców Joanna Burzyńska, prześmiewczo przez media nazwana „warszawską Joanną d’Arc” czy też „męczennicą krzyża”.
Rzeczywiście, ludzi nie jest dużo. Zapowiedziane na godzinę 20.00 zebranie odbywa się w niewielkiej grupie. Znów odnoszę wrażenie, że to dziennikarzy jest znacznie więcej niż obrońców. Ludzie modlą się i śpiewają pieśni. Czekają. Tak samo jak fotoreporterzy, którzy właściwie niewiele mają do roboty. Temat krzyża spod Pałacu, który siłą rzeczy zaczął już medialnie umierać, znów „odgrzano”. Jednak nie na długo i chyba niewystarczająco gorąco. Trudno przecież wciąż pokazywać pokrętnie tłumaczącą się Kancelarię Prezydenta, niejasne wyjaśnienia Kurii czy po prostu pokornie modlących się obrońców krzyża.
Jednak około godziny 21.00 zgromadzeni się ożywiają. Przed Pałacem Prezydenckim jest już blisko pół tysiąca osób. Wielu z nich przyszło w związku z apelem „Gazety Polskiej”, która już od rana za pośrednictwem portalu Niezalezna.pl zapraszała ludzi na wieczorną modlitwę na Krakowskim Przedmieściu. Na Apelu Jasnogórskim pojawił się również Jarosław Kaczyński. - Przyszedłem tu zapalić znicz za wszystkich poległych w smoleńskiej katastrofie – mówił prezes PiS. Zgromadzeni powitali go brawami i okrzykami „Jarosław”.
W tym samym czasie uaktywniła się grupka przeciwników krzyża. Próbowali oni zakłócić modlitewne spotkanie. „Precz z PiS!”, „Bronek, Bronek” – krzyczeli. Po raz kolejny obrońcy krzyża nie dali się sprowokować. Nie zwracając uwagi na zaczepki i uszczypliwe docinki, kontynuowali śpiewanie patriotycznych i religijnych pieśni.
Atmosfera zagęściła się po przybyciu na Krakowskie Przedmieście Jarosława Kaczyńskiego. Niemal natychmiast został otoczony potężnym kordonem fotoreporterów, operatorów kamer i dziennikarzy z wycyzelowanymi w niego mikrofonami. Napierali na prezesa PiS do tego stopnia, że skutecznie uniemożliwiali mu jakiekolwiek ruchy, nie wspominając już o zapaleniu zniczy. Ich zachowanie rozemocjonowało obrońców krzyża. – Prosimy zrobić miejsce dla pana Jarosława, prosimy się odsunąć – kilkakrotnie apelowali do paparazzi, jak sami ich określają. Ich prośby wywołały skutek odwrotny, dziennikarze usilniej próbowali zbliżyć się do Kaczyńskiego. Doszło do kilku nieprzyjemnych przepychanek, posypały się wyzwiska. Zwolennicy Kaczyńskiego ściśle złapali się za ręce i niemal siłą oddzielili prezesa od dziennikarzy, otaczając go szczelnym kołem.
- Został zlikwidowany krzyż pod osłoną policji i barier, który był swego rodzaju substytutem pomnika – mówił do zebranych Kaczyński. Podkreślił, że przyszedł zapalić znicze za "brata, bratową, za wszystkich poległych, za wszystkich ludzi, którzy byli szczególnie bliscy". Następnie, obecny wśród obrońców ks. Małkowski poprowadził modlitwę. Odśpiewano Apel Jasnogórski, następnie odmówiono dziesiątkę różańca. Zebrani śpiewali także pieśni patriotyczne, takie jak „Ojczyzno ma”. W tym czasie, prezes PiS zapalił kilka zniczy. Na koniec zaśpiewano „Boże, coś Polskę”. Zebrani unieśli w górę dłonie z palcami ułożonymi w kształt litery V. Jarosław Kaczyński po około 45 minutach opuścił zebranych i odjechał z Krakowskiego Przedmieścia.
Obecny pod Pałacem redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz zaproponował na koniec, aby przyniesionych zniczy nie zabierać do domu, ale pozostawić je ułożone w kształcie krzyża. Około godziny 22.00 zebrani na Krakowskim Przedmieściu zaczęli się rozchodzić. Na ulicy pozostało jeszcze kilkudziesięciu gapiów, przechodniów, dziennikarzy. Niewielka grupka obrońców krzyża modli się przy ułożonych na chodniku zapalonych zniczach i kwiatach…
Marta Brzezińska

