- Więcej języków, to więcej możliwości - przekonuje nowy lider Zielonych. Özdemir chce wzmocnić emigrantów w Niemczech przez promocję ich własnego języka. W jednym z wywiadów proponuje, by wprowadzić zdecydowanie większą ilość zajęć z języka tureckiego. - Niemiecki musi być dla dzieci, które wychowują się w Niemczech najważniejszym językiem. Musimy jednak zadbać także o to, aby dzieci emigrantów mogły rozwijać swoją wielojęzyczność wynikającą z ich pochodzenia. Dlaczego szkoła nie miałaby zaproponować obok angielskiego, hiszpańskiego, francuskiego czy rosyjskiego, również tureckiego? - pytał Özdemir w rozmowie z dziennikiem "Bild".

Jego zdaniem dwujęzyczność jest w dzisiejszym świecie wielkim atutem i potencjałem, który powinno się lepiej wykorzystywać.

Özdemir wyraził również nadzieję, że niedługo jakiś polityk pochodzący z innego kraju zasiądzie na fotelu ministerialnym w Berlinie: - Marzy mi się, aby nasze społeczeństwo nie zwracało uwagi na kolor skóry. Żeby nie ważnie było w co kto wierzy. Powinny przecież decydować kwalifikacje polityka. Ważniejsze dokąd polityk podąża a nie skąd przybył - powiedział Özdemir.

Cem Özdemir jest potomkiem tureckich imigrantów. Jest przez niektóre media kreowany na niemieckiego Obamę, ale sam mówi o sobie, że jest "Szwabem z Anatolii", choć dodaje też, że czuje się „kulturowym muzułmaninem". Jego wybór to nie przypadek. Zieloni nie ukrywają, że chcą dzięki temu zostać najsilniejszą partią reprezentującą ludność o imigracyjnych korzeniach - dotyczy to co szóstego obywatela Niemiec i ma zapewnićpartii powrót do władzy, u której byli ostatnio przez kilka lat razem z SPD.

 

Ksek

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »