W ubiegły piątek odbył się szwedzki festiwal homoseksualistów - Stockholm Pride. Z tej okazji w debacie telewizyjnej na temat mniejszości seksualnych szwedzki premier Fredrik Reinfeldt zapowiedział zniesienie prawa, które nakazywało sterylizację transseksualistów. - To ciemny rozdział w historii Szwecji – podkreślał.
Pomysł premiera poparły wszystkie partie, zarówno koalicja jak i opozycja. Zainteresowanie tą sprawą prawdopodobnie ma wymiar przede wszystkim polityczny – we wrześniu Szwedów czekają wybory. - Podniesienie tego problemu w samym środku kampanii wyborczej to bardzo umiejętna zagrywka organizacji broniących praw transseksualistów. Nagle okazało się, że wszystkie partie są za, choć wcześniej żadna nie zauważała problemu – mówi Maciej Zaremba ze szwedzkiego "Dagens Nyheter".
W Szwecji obowiązuje ustawa z 1972 roku, która określa wymogi dla osób chcących zmienić płeć. Zgodnie z nią osoby takie musiały ukończyć 18 lat, nie pozostawać w związku małżeńskim oraz poddać się obowiązkowej sterylizacji. Zdaniem organizacji broniących praw człowieka było to przejawem dyskryminacji, bowiem osoby będące w małżeństwie musiały się rozwieść, jeśli jedno z małżonków chciało zmienić płeć.
Zapewnienie premiera to nie koniec debaty o sterylizacji. Partia Lewicy i Partia Zielonych domagają się, by przy okazji nowelizacji ustawy z 1972 roku obniżyć wiek, po osiągnięciu którego można zmienić płeć. Ich zdaniem zmiany psychiczne prowadzące do zmiany płci zaczynają się dużo wcześniej i osoby nieletnie powinny móc odpowiednio wcześniej decydować o swojej tożsamości.
eMBe/Gazeta.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

