Ukraińskie strony rządowe kolejny raz zostały dziś zaatakowane przez hakerów. Do sprawy odniósł się wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, w którego ocenie „to może być preludium do ataku militarnego”. Polityk skomentował też doniesienia na temat przygotowywanej przez Rosjan pełnej inwazji, która miałaby rozpocząć się w ciągu najbliższych 48 godzin.

Po godz. 15 czasu ukraińskiego doszło dziś do ataku na strony internetowe ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a także Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Gabinetu Ministrów. Kijów wskazuje, że to kolejny cyberatak przeprowadzony przez Rosję.

Pytany o to zdarzenie na antenie TVP Info wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz wskazał, że „to może być preludium do ataku militarnego”.

- „W wielu scenariuszach rozpatrywanych zawsze powtarzała się ta sama sekwencja – ataki zbrojne poprzedzone cyberatakami na dużą skalę”

- podkreślił.

Wiceminister odniósł się też do doniesień, wedle których Biały Dom miał ostrzec prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego o przygotowaniach Rosji do pełnoskalowego ataku, który miałby rozpocząć się w ciągu 48 godzin.

- „Amerykańscy sojuszniczy od wielu tygodni wskazują na konkretne scenariusze, które mogłyby się odbywać ze strony Rosji w kierunku Ukrainy. W zdecydowanej większości te scenariusze później, niestety, były realizowane przez Moskwę”

- zauważył Przydacz.

O planowanej inwazji amerykańskich dziennikarzy miał poinformować w czasie nieoficjalnej rozmowy wysoki rangą przedstawiciel Pentagonu. CNN wskazuje, że na szczególne ryzyko narażony jest Charków. Źródło z otoczenia prezydenta Ukrainy potwierdziło amerykańskiemu Newsweekowi, że takie ostrzeżenie ze strony USA dotarło do Kijowa.

kak/TVP Info, DoRzeczy.pl, Onet.pl