- Polskie elity, przywódcy, jak i opinia publiczna są naszemu krajowi bardzo przychylne. Naprawdę, i nie jest to dyplomatyczny frazes, nasze relacje są świetne – opowiada w "Rzeczpospolitej" były premier a obecny wicepremier i minister obrony Izraela Ehud Barak.

Zaznacza, że pamięta się o tym, że Żydzi mieszkali w Polsce przez tysiąc lat. - Po hebrajsku na Polskę mówimy Polania. Co oznacza "miejsce, w którym mieszka Bóg". W tym kraju przez wielki rozwijała się nasza kultura. Tu toczyło się życie naszego narodu. Oczywiście jest również straszliwy rozdział – niemiecka okupacja. Mimo to Izrael jest pełen polskich wpływów. Można je dojrzeć na każdym kroku. To ludzie przybyli z Polski kształtowali nasze państwo w latach 40. i 50 - mówi.

Barak opowiada, że jego dziadkowie, mimo iż formalnie nie byli obywatelami Polski, kochali ją, a mama miała do niej wielki sentyment. Dodaje, że podobnie jak wielu innych urodzonych w Polsce Izraelczyków. Rodzice jego matki zginęli w Treblince. Ona sama uratowała się, gdy wyjechała z Polski przed wojną.

Na temat polskich wspomnień z dzieciństwa opowiada, że mieli w domu luksusowe, duże i oprawione w skórę, wydanie "Pana Tadeusza". - Mama czytała nam na głos całe rozdziały. Niewiele z tego rozumiałem. Dziś znam tylko kilka polskich zwrotów i wierszyków z dzieciństwa. "Krakowiaczek jeden miał koników siedem" czy "Miała baba koguta, wsadziła go do buta"... - opowiada. - Mama, ucząc nas tych piosenek i czytając nam Mickiewicza, mówiła, że chce, byśmy poznali melodię języka jej matki - mówi.

MaRo/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »